Jednym z elementów koniecznych skargi kasacyjnej jest wniosek o przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania i jego uzasadnienie (art. 3984 k.p.c.). Wymaganie to jest bezpośrednio związane z uregulowaniem, w myśl którego Sąd Najwyższy przyjmuje skargę kasacyjną do rozpoznania jedynie wtedy, gdy:
- w sprawie występuje istotne zagadnienie prawne,
- istnieje potrzeba wykładni przepisów prawnych budzących poważne wątpliwości lub wywołujących rozbieżności w orzecznictwie sądów,
- zachodzi nieważność postępowania lub
- skarga kasacyjna jest oczywiście uzasadniona.
Mając to uregulowanie na uwadze Sąd Najwyższy konsekwentnie przyjmował, że brak w skardze kasacyjnej wniosku o przyjęcie jej do rozpoznania, a także brak odpowiadającego ustawowym wymaganiom uzasadnienia tego wniosku jest brakiem nieusuwalnym, powodującym odrzucenie skargi kasacyjnej przez sąd drugiej instancji (art. 3986 § 2 k.p.c. (tak np. postanowienie Sądu Najwyższego z 14 lipca 2005r, III CZ 61/2005). I na nic zdawały się lamenty pełnomocników, że skoro piszą skargę, to chyba po to żeby Sąd ją przyjął i rozpoznał.
Problem polegał jednak na tym, że wymóg zawarcia w skardze kasacyjnej „wniosku o przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania” był w praktyce rozumiany rozmaicie. Czasami Sąd Najwyższy przyjmował, iż spełnienie tego wymagania konstrukcyjnego polega na złożeniu wniosku o przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania oraz jakiegokolwiek uzasadnienia tego wniosku (postanowienie SN z 13 października 2005r, II PZ 32/2005). Częściej jednak SN przyjmował, że nawet gdy skarga kasacyjna zawiera wyodrębnioną część, w której skarżący formułuje wniosek o jej przyjęcie do rozpoznania przez Sąd Najwyższy i uzasadnia go, to nie jest to równoznaczne z przesądzeniem, że został przez skarżącego spełniony omawiany wymóg konstrukcyjny skargi kasacyjnej. O tym, czy skarga kasacyjna zawiera niezbędny dla niej element (tj. wniosek o przyjęcie do rozpoznania i jego uzasadnienie), decyduje nie tyle użycie w niej określeń nawiązujących do ustawowo sformułowanych wymogów skargi kasacyjnej, lecz merytoryczna ocena argumentów przytoczonych w skardze, które powinny w sposób wyraźny i przekonywający świadczyć o tym, że zachodzi przynajmniej jedna z okoliczności uzasadniających rozpoznanie jej przez Sąd Najwyższy (postanowienie SN z 21 kwietnia 2006r, II CSK 76/2006). W zasadzie zatem ta sama skarga kasacyjna – w zależności od oceny konkretnego składu orzekającego – mogła zostać:
- nie przyjęta do rozpoznania (co oznacza, że była formalnie prawidłowa ale nie spełniała przesłanek uzasadniających przyjęcie do rozpoznania) albo
- odrzucona (co oznaczało automatyczne zawiadomienie przez SN samorządu zawodowego autora skargi, że sporządził on wadliwą z formalnego punktu widzenia skargę kasacyjną).
Ostatecznie zagadnienie trafiło do Trybunału Konstytucyjnego. Przedmiotem oceny TK był art. 3986 § 2 i 3 k.p.c., który przewiduje – w stosunku do skargi kasacyjnej, w której brak “wniosku o przyjęcie kasacji do rozpoznania i jego uzasadnienia” – sankcję w postaci odrzucenia skargi, bez uprzedniego wezwania do uzupełnienia braków formalnych. Trybunał w wyroku z 01 lipca 2008r (SK 79/06) stwierdził, iż badany przepis narusza prawo do sądu. Naruszenie prawa do sądu wynika z nieodpowiedniego (nierzetelnego) ukształtowania procedury. W wypadku normy, przewidującej odrzucenie kasacji, gdy sąd dopatruje się braku w postaci nie wskazania, że strona wnosi kasację w celu jej rozpoznania, bez wezwania do uzupełnienia tego braku, trudno bowiem odnaleźć dostatecznie ważkie racje, które usprawiedliwiałyby radykalizm i dotkliwość stosowanego środka procesowego (tj. odrzucenia skargi kasacyjnej). W rezultacie zatem omawiany wyrok TK doprowadził do sytuacji, w której wymóg zawarcia w skardze kasacyjnej wniosku o przyjęcie skargi do rozpoznania i jego uzasadnienie nadal istnieje, jednakże niespełnienie tego wymogu nie może prowadzić do automatycznego odrzucenia skargi (konieczne jest wezwanie do usunięcia braków formalnych).
Można zatem powiedzieć, że jeszcze raz zwyciężył zdrowy rozsądek. Trybunał dość konsekwentnie (może z wyjątkiem orzeczenia dot. prekluzji) pokazuje, że nie ma zgody na przyspieszanie postępowania, którego jedynym celem jest przyspieszanie postępowania. W ustnym uzasadnieniu wyroku słusznie wskazano, że sankcja w postaci odrzucenia skargi tak naprawdę postępowania nie przyspieszała – postanowienie sądu drugiej instancji o odrzuceniu skargi kasacyjnej najczęściej i tak było zaskarżane.
wtorek, 1 lipiec 2008 o 10:40 pm
Sorry, ale jak czytam po takim wywodzie konkluzję, że rozsądek zwyciężył (jeszcze raz – sic!) to mi się robi niedobrze. A gdy zapytasz dlaczego, to odpowiem, że rozsądek nie jest stworzony do walki, on nie ma zwyciężać, on ma być stosowany w budowaniu prawa i praktyki jego stosowania po to, by nie trzeba było walczyć za pomocą TK o podstawowe wartości i prawa obywateli i stron procesowych. Jak byśmy, awruk, na pustyni żyli, trzeba TK żeby walczyć o oczywiste nawet dla laików rzeczy. 20 lat po upadku komuny a my wciąż w lesie, jak te dzikusy….
wtorek, 1 lipiec 2008 o 10:47 pm
To prawda. Problem w tym, że codzienne obcowanie z takimi kwiatkami powoduje, że się człowiek przyzwyczaja. Po prostu zaczynasz się cieszyć z drobiazgów
wtorek, 1 lipiec 2008 o 10:52 pm
Mimo mojej irytacji dobrze, że Ktoś o tym pamięta i zwraca na to uwagę
wtorek, 1 lipiec 2008 o 10:57 pm
p.s. słucham (i oglądam) ostatnio koncert pt. Nigel Kennedy at Dingle. Kompletny odlot
wtorek, 1 lipiec 2008 o 11:21 pm
Na swoim sprzęcichu stereło i w kolorze?
wtorek, 1 lipiec 2008 o 11:22 pm
Dokładnie, dokładnie. Niestety w realu się nie dało
wtorek, 1 lipiec 2008 o 11:26 pm
No to spoko, jak przepiłuję tą skrzynkę w końcu, to nie musisz wracać, bo jesteś już u siebie…..
wtorek, 1 lipiec 2008 o 11:27 pm
Znaczy Nigel jak przepiłuje – ogonek mi się włączy niepotrzebnie
wtorek, 1 lipiec 2008 o 11:29 pm
Ufff, już myślałem, że wziąłeś się za majsterkowanie
wtorek, 1 lipiec 2008 o 11:39 pm
A ja rzucam okiem na bluesa…
http://pl.youtube.com/watch?v=JN-2s9aPtQg
wtorek, 1 lipiec 2008 o 11:45 pm
Absolutny klasyk!
wtorek, 1 lipiec 2008 o 11:50 pm
Zastanawiałem się nad fenomenem Riedla i wydaje mi się, że był jednym z nielicznych, może jedynym, którego śpiew po polsku nie brzmiał fałszywie w bluesie. Cholernie muzykalny facet był, wyczucie frazy niesamowite, no…. dla mnie klasa światowa w wokalistyce bluesowej. Jak ktoś raz wpadł w bluesa, to już na zawsze….
wtorek, 1 lipiec 2008 o 11:57 pm
Myślę, że problem jest szerszy: jak ktoś wpadł w muzykę, to już na zawsze
Kłaniam się nisko i zmykam spać.
wtorek, 1 lipiec 2008 o 11:58 pm
Dobranoc
Środa, 2 lipiec 2008 o 10:02 am
Fakt, jakże absurdalnie brzmi radość pełnomocnika, który oznajmia klientowi ‘uff, tylko nie przyjęta do rozpoznania — czyli sukces’ — a klient nic nie kapiszi.
Sam niedawno to miałem, pisałem sobie skargę, prosiłem koleżankę o podpis, chyba bez wahania — ale i bez radości
— ją podpisała, a później (po miesiącach oczekiwania): ‘Olgierd, sąd nie przyjął skargi do rozpozniania.’
Środa, 2 lipiec 2008 o 11:40 am
Zeenie!
Ja protestuję. Napisałeś: “Riedel (…) był jednym z nielicznych, może jedynym, którego śpiew po polsku nie brzmiał fałszywie w bluesie”.
Nie kwestionując Riedla (i bardzo go lubiąc) pytam się – a Nalepa?
Ps. A tak nawiązując do You Tube, który dałeś, nie wydaje Ci się, że Rysiek brzmi w tym utworze “Niemenowsko”? To może zadam pytanie – a Niemen?
Środa, 2 lipiec 2008 o 11:41 am
To miał być nawias z trzema kropkami, a nie cyniczny uśmieszek!!!!!
Środa, 2 lipiec 2008 o 3:08 pm
Protest odrzucony. Uśmieszek zanotowany a próby więzienia wielokropków w zamkniętych nawiasach skierowane do Trybunału.

Torlinie,
Niemen to absolutna szpica światowa, lecz ze względu na swą dosyć charakterystyczną artykulację do bluesa to on raczej się nie nadawał.
Riedel bardziej niż niemenowsko śpiewał rodgerowsko (Paul Rodgers), a Nalepa swoje zasługi ma, ale jako wokalista bluesowy, hmmm, jego melorecytacje nazwałbym śpiewem zastępczym…
Środa, 2 lipiec 2008 o 6:23 pm
Jeżeli ktoś pod groźbą rozstrzelania kazał mi wybrać pomiędzy Dżemem a Breakoutami , to wybrałbym Nalepę. Sorry.
Środa, 2 lipiec 2008 o 7:48 pm
No właśnie, pojawiają się co pewien czas ludzie skazani na coś. Na bluesa, na blogowanie, na blagowanie…
A wy, jestescie na coś skazani?
Środa, 2 lipiec 2008 o 8:29 pm
Mam wrażenie, że ostatnio jestem skazany na upał
Nie wiem za co to jest kara ale jest ona dość dotkliwa…
Środa, 2 lipiec 2008 o 10:55 pm
Eeee tammmm… Quake’u! Upał przeminie, blues zostanie!
Środa, 2 lipiec 2008 o 11:29 pm
No to coś optymistycznego na koniec dnia:
http://www.youtube.com/watch?v=lBy4QXAAil8
czwartek, 3 lipiec 2008 o 12:11 am
W mordę, aleś poleciał….
Jeszcze uwierzę, że to lubisz….
czwartek, 3 lipiec 2008 o 12:15 am
Kwestie wyznaniowe są wewnętrzną sprawą człowieka…
czwartek, 3 lipiec 2008 o 12:21 am
Owsiki męczą?
Nie wiedziałem….
czwartek, 3 lipiec 2008 o 12:27 am
Mam bogate życie wewnętrzne. Mój tasiemiec śle pozdrowienia i życzy dobrej nocy
czwartek, 3 lipiec 2008 o 12:33 am
Mój zaś odpowiada:
Tobą także władam
czwartek, 3 lipiec 2008 o 8:29 am
Panowie, czyżby Was coś łączyło…?
czwartek, 3 lipiec 2008 o 10:38 am
Jesteśmy związani tasiemkami
poniedziałek, 7 lipiec 2008 o 11:25 am
http://www.rp.pl/artykul/159183.html
Pora na nową notkę
poniedziałek, 7 lipiec 2008 o 11:37 am
Hmmm. w sumie miało być o czym innym dzisiaj… Ale OK, temat wart jest odnotowania