Archiwum z styczeń, 2009

Jest skarga kasacyjna

czwartek, 22 styczeń 2009

Nie tak dawno temu pisałem tutaj o wyroku WSA nakazującym Głównemu Inspektorowi Transportu Drogowego udostępnienie mi informacji publicznej. Stwierdziłem wówczas, że „być może GITD zdecyduje się wnieść skargę kasacyjną od tego orzeczenia”. Jak się okazało były to słowa prorocze. Właśnie otrzymałem maila (tak, tak!) z WSA w Warszawie, w którym poinformowano mnie, że „orzeczenie w  sprawie o sygnaturze akt II SAB/Wa 119/08 jest nieprawomocne. Jednocześnie wyjaśniam, że w dniu 12 stycznia 2009r wpłynęła skarga kasacyjna złożona przez Głównego Inspektora Transportu Drogowego”.

O treści skargi kasacyjnej poinformuję jak tylko zostanie mi ona doręczona. Coś mi jednak mówi, że ta sprawa zapewni nam wszystkim jeszcze duuuuużo rozrywki. Ja na przykład rozważam udzielenie komuś pełnomocnictwa do działania w moim imieniu przed NSA – skoro GITD chce się bawić to niech przynajmniej za to dodatkowo zapłaci (inna rzecz, że akurat w tego typu sprawie wynagrodzenie pełnomocnika jest wyjątkowo niskie).

Podpis nieelektroniczny

środa, 21 styczeń 2009

Sądowi Najwyższemu zadano niedawno następujące pytanie prawne:  “czy przesłanie do sądu pisma procesowego – apelacji w formie dokumentu elektronicznego opatrzonego bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym przy pomocy ważnego kwalifikowanego certyfikatu o jakim mowa w art. 3 pkt. 2 ustawy z dnia 18 września 2001 r. o podpisie elektronicznym (…) czyni zadość (…) wymogom formalnym apelacji, jako pisma procesowego?” (sygn. akt I KZP 39/08).

Zgodnie z art. 119 k.p.k. pismo procesowe winno zawierać m.in. podpis składającego pismo. Jednocześnie ustawa o podpisie elektronicznym wskazuje, że dane w postaci elektronicznej opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym przy pomocy ważnego kwalifikowanego certyfikatu są równoważne pod względem skutków prawnych dokumentom opatrzonym podpisami własnoręcznymi, chyba że przepisy odrębne stanowią inaczej (art. 5 ust. 2 ustawy). Powstaje więc pytanie czy istnieją jakieś przepisy odrębne, które na gruncie procedury karnej wyłączają działanie przepisów ogólnych. 

W orzecznictwie sądów administracyjnych wskazuje się, że w przepisach ustawy - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi nie ma odpowiednika przepisów kodeksu cywilnego i kodeksu postępowania administracyjnego dotyczących podpisu elektronicznego, a pojęcie podpisu elektronicznego w ogóle nie występuje w ustawie z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Ponadto sądy administracyjne przyjmują, iż zgodnie z art. 2 ust. 3 ustawy z dnia 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (Dz.U. Nr 64, poz. 565 ze zm.), przepisów tej ustawy nie stosuje się do sądów administracyjnych w postępowaniu sądowoadministracyjnym. A zatem, w postępowaniu sądowoadministracyjnym sąd nie jest zobowiązany do posługiwania się w korespondencji elektronicznej certyfikatami, o których mowa w ustawie o podpisie elektronicznym. W rezultacie dla skuteczności pisma wnoszonego przez stronę drogą elektroniczną w toku postępowania przed sądem administracyjnym konieczne jest późniejsze opatrzenie go własnoręcznym podpisem. W ocenie NSA tylko taki podpis spełnia bowiem wymagania wynikające z art. 46 § 1 pkt 4 ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.

Pomijając w tym miejscu sprawę słuszności przywołanego poglądu NSA należy zauważyć, że art. 2 ust. 3 ustawy z dnia 17 lutego 2005r o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne nie wyłącza spod zakresu zastosowania ustawy sądów powszechnych. Nie znalazłem również (może słabo szukałem?) innych przepisów, które można uznać za wyłączające regułę z art. 5 ust. 2 ustawy o podpisie elektronicznym. Wydaje się więc, że przesłanie do sądu apelacji w formie dokumentu elektronicznego opatrzonego bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym przy pomocy ważnego kwalifikowanego certyfikatu czyni zadość wymogom formalnym, które k.p.k. przewiduje dla pisma procesowego. Odnoszę jednak wrażenie, że odpowiedź SN na cytowane pytanie prawne będzie inna.

Wytyk – podejście drugie

niedziela, 18 styczeń 2009

W wyroku z 15 stycznia 2009r (K 45/07) Trybunał Konstytucyjny stwierdził niezgodność z ustawą zasadniczą niektórych przepisów ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych. Wniosek do TK został skierowany przez Krajową Radę Sądownictwa. Jeden z punktów wyroku TK wskazuje, że art. 40 § 1 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych w zakresie, w jakim nie zapewnia członkowi składu orzekającego prawa złożenia wyjaśnień, jest niezgodny z art. 2 konstytucji. Niekonstytucyjny przepis reguluje instytucję tzw. wytyku, która pozwala sądowi wyższej instancji wytknąć sądowi niższej instancji oczywistą obrazę przepisów.

 

W krótkim omówieniu wyroku, które znajduje się na stronie internetowej TK można przeczytać między innymi, że: „Trybunał stanął na stanowisku, że regulacja wytyku w u.s.p. nie zawiera gwarancji proceduralnych dla sędziów. Osoby, których dotyczy postępowanie wytykowe, nie mają możliwości wysłuchania. Ma to znaczenie wówczas, gdy czynność podjęta z obrazą przepisu nie podlegała uzasadnieniu. Uprawnienie sądu odwoławczego do żądania wyjaśnień od przewodniczącego posiedzenia, nie zapewnia możliwości wysłuchania sędziego orzekającego w pierwszej instancji i przedstawienia swego stanowiska. Skoro następstwa wytyku odnoszą się do konkretnych praw i mają materialne konsekwencje, otwarcie określonej drogi wyjaśniającej lub odwoławczej dla członków składu jest konieczne. Trybunał stwierdził, że kwestionowana regulacja narusza zasady prawidłowej legislacji, ponieważ ustawodawca nie zapewnił procedury, która gwarantowałyby złagodzenie konsekwencji wytyku dla sędziów zasiadających w składzie sądu. Trybunał uznał zatem, że doszło do naruszenia poczucia bezpieczeństwa prawnego i pewności prawa. Regulacja ta, wobec niezapewnienia sędziom odpowiednich gwarancji dotyczących odpowiedzi na wytknięcie sądu odwoławczego, jest niezgodna z Konstytucją. Trybunał Konstytucyjny nie podważył wytyku jako takiego. Uznał tylko, że sędzia powinien mieć możliwość złożenia wyjaśnień do wytyku.”

 

Opisywane rozstrzygnięcie należy uznać za jednoznacznie trafne. O niekonstytucyjności tego przepisu pisałem już wcześniej (szczegóły tutaj). W świetle opisywanego wyroku jeszcze bardziej niezrozumiałe staje natomiast postanowienie TK z 08 stycznia 2008r (Ts 181/07), na mocy którego odmówiono nadania dalszego biegu skardze konstytucyjnej sędziego, który również podnosił zarzut niekonstytucyjności art. 40 § 1 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych. Warto odnotować, że podstawę prawną zarówno skargi konstytucyjnej sędziego, jak i wniosku Krajowej Rady Sądownictwa w opisywanym zakresie stanowił ten sam art. 2 Konstytucji.

Wraca stare?

niedziela, 11 styczeń 2009

Przedmiotem prac parlamentarnych stał się obecnie kolejny projekt zmian w kodeksie karnym (tekst projektu tutaj). Spośród wielu zawartych w projekcie propozycji zmian omówię tutaj tylko jedną, dotyczącą wprowadzenia nowego środka karnego (zainteresowanym polecam zaś propozycję dotyczącą dodania do kodeksu karnego art. 199a). Projekt zmierza do rozszerzenia katalogu środków karnych (art. 39 k.k.) o środek w postaci pozbawienia praw rodzicielskich lub opiekuńczych. W myśl projektu konieczne jest wprowadzenie do kodeksu karnego nowego przepisu (art. 40a) o następującym brzmieniu:

 

„§ 1. Sąd może orzec pozbawienie praw rodzicielskich lub opiekuńczych w razie skazania za przestępstwo przeciwko rodzinie i opiece albo za inne przestępstwo popełnione na szkodę małoletniego lub osoby pozostającej pod opieką albo we współdziałaniu z nimi.

§ 2. W razie orzeczenia środka karnego, o którym mowa w § 1, odpis wyroku przesyła się właściwemu sądowi rodzinnemu.”

 

Uzasadnienie do opisywanego projektu ustawy wskazuje, że „brak decyzji sądu karnego skutkującej pozbawieniem sprawcy przestępstwa takich praw staje się w odczuciu społecznym niezrozumiałym zaniechaniem, i częstokroć na bazie obowiązującego stanu prawnego może być odczytywany jako przejaw kunktatorstwa sądu karnego bądź skłonności sędziego do cedowania obowiązków na inne organy, względnie dowód zupełnej nieracjonalności systemu prawnego, uniemożliwiającego podejmowanie skutecznych i szybkich działań w celu ochrony praw osób najsłabszych”. Odnosząc się do zaproponowanego rozwiązania legislacyjnego ograniczę się do trzech uwag. Po pierwsze, kierowanie się przy wprowadzaniu do kodeksu karnego zmian legislacyjnych pojęciem „odczucia społecznego” jest sporym nieporozumieniem. W  odczuciu społecznym złodzieje zapewne powinni być karani odcięciem ręki ale to jeszcze nie jest powód aby tego typu karę próbować wprowadzić do kodeksu. Po drugie, uzasadnienie projektu konsekwentnie przemilcza, że niemal identyczne rozwiązanie funkcjonowało w czasie obowiązywania kodeksu karnego z 1969r. Nowy kodeks karny zlikwidował zaś możliwość orzekania przez sąd karny kary dodatkowej w postaci pozbawienia praw rodzicielskich lub opiekuńczych – i stało się tak nie bez powodu. U podstaw tej decyzji leżało przekonanie, że zagadnienia dotyczące praw rodzicielskich powinny być rozstrzygane wyłącznie przez wyspecjalizowane sądy rodzinne. Doprawdy trudno stwierdzić dlaczego pozostawienie rozstrzygnięcia o prawach rodzicielskich sądowi rodzinnemu miałoby być postrzegane „jako przejaw (…) skłonności sędziego do cedowania obowiązków na inne organy”. Na tej samej zasadzie można by postulować aby sąd karny mógł orzekać np. o uchyleniu decyzji administracyjnych, które zostały wydane na skutek popełnienia przestępstwa. Po cóż bowiem cedować tego typu sprawy na organy administracji publicznej? Przecież sąd karny mógłby to zrobić z łatwością, prawda? Po trzecie, nawet wprowadzenie do kodeksu omawianego przepisu – co zapewne nie nastąpi – niewiele zmieni gdyż orzeczenie opisywanego środka karnego będzie tylko fakultatywne („sąd może orzec”). Identycznie rozwiązanie istniało zresztą w kodeksie karnym z 1969r i co ciekawe sądy karne w znakomitej większości wypadków tej kary dodatkowej nie orzekały, kierując wnioski o pozbawienie praw rodzicielskich właśnie do sądów rodzinnych. Był to zresztą jeden z powodów rezygnacji z przeniesienia tej instytucji do nowego kodeksu karnego.