Archiwum z kwiecień, 2009

NSA orzekł

poniedziałek, 27 kwiecień 2009

Naczelny Sąd Administracyjny postanowieniem z dnia 16 kwietnia 2009r oddalił zażalenie Głównego Inspektora Transportu Drogowego na postanowienie o odrzuceniu skargi kasacyjnej tegoż organu. Tym samym postanowienie sądu pierwszej instancji o odrzuceniu skargi kasacyjnej stało się prawomocne. Oznacza to koniec postępowania sądowego, o którym pisałem tutaj już wielokrotnie. Ale nie oznacza to oczywiście końca  całej sprawy – teraz GITD będzie ponownie rozstrzygał mój wniosek o udzielenie informacji publicznej. I nadal może wydać decyzję odmowną. Zatem odtrąbienie pełnego sukcesu byłoby póki co przedwczesne. Całe postanowienie NSA dostępne jest tutaj. Kluczowy fragment uzasadnienia brzmi zaś następująco:

“Do rozstrzygnięcia w przedmiotowej sprawie pozostaje czy skarga kasacyjna od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 29 października 2008 r. sygn. akt II SAB/Wa 119/08 została wniesiona przez pełnomocnika czy samą stronę postępowania. W odpowiedzi na to pytanie decydujące znaczenie ma zakres pełnomocnictwa udzielonego przez Głównego Inspektora Transportu Drogowego radcy prawnemu M. P. i załączonego do akt sprawy. Pełnomocnictwo z dnia [...] stycznia 2009 r. nadesłane do akt sądowych sprawy (k-70) obejmuje “działanie w imieniu Głównego Inspektora Transportu Drogowego przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, w tym do wnoszenia i popierania skarg kasacyjnych przed NSA, do działania przed wojewódzkimi sądami administracyjnymi, sądami powszechnymi, Sądem Najwyższym, w tym do wnoszenia i popierania skarg kasacyjnych”. Pełnomocnictwo to ma szeroki zakres i zgodnie z przepisami ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi należy do kategorii pełnomocnictw ogólnych (art. 36 pkt. 1). Przedmiotowe pełnomocnictwo nie zostało odwołane, ani w żaden sposób ograniczone w przedmiotowej sprawie na żadnym dotychczasowym etapie postępowania sądowoadministracyjnego. Co więcej pełnomocnictwo to zostało złożone do akt sprawy na wezwanie Wojewódzkiego Sądu po wniesieniu skargi kasacyjnej bez pisma przewodniego mocodawcy o wniesieniu przez niego tej skargi. W odpowiedzi na powyższe wezwanie Sądu mocodawca wprost stwierdził, że “w załączeniu przesyła pełnomocnictwo procesowe zawierające umocowanie dla r.pr. M. P. do sporządzenia i wniesienia w dniu 8 stycznia 2009 r. w imieniu Głównego Inspektora Transportu Drogowego skargi kasacyjnej”. W tym kontekście w niniejszej sprawie brak jest przesłanek do podzielenia tezy postawionej w zażaleniu, że w sprawie tej pełnomocnik jedynie sporządził i podpisał skargę kasacyjną, natomiast do Wojewódzkiego Sądu została wniesiona przez jego mocodawcę i to na nim spoczywał obowiązek uiszczenia wpisu sądowego. Raz jeszcze należy podkreślić, że złożone do tej sprawy na wezwanie Sądu pełnomocnictwo z dnia 2 stycznia 2009 r. ma określony zakres w tym do działania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, do wnoszenia i popierania skarg kasacyjnych przed NSA, a przy tym zostało złożone przy piśmie przewodnim mocodawcy o jednoznacznej treści, zacytowanej wyżej, zaś skarga kasacyjna wpłynęła do Sądu bez pisma przewodniego mocodawcy wskazującego, że przez niego jest wnoszona, a w samej skardze kasacyjnej zostało wskazane, że organ jest reprezentowany przez r.pr. M. P. – adres dla doręczeń Główny Instytut Transportu Drogowego. W tych okolicznościach sprawy nie może być skuteczne powoływanie się na treść umowy zawartej między radcą prawnym M. P. a Generalnym Inspektorem Transportu Drogowego, na zasady współpracy pomiędzy nimi i na utrwalony zwyczaj. W tym stanie rzeczy, to na pełnomocniku (radcy prawnemu) jako wnoszącemu skargę kasacyjną spoczywał obowiązek uiszczenia w tej sprawie w terminie do wniesienia skargi kasacyjnej wpisu stałego od skargi kasacyjnej (art. 221 p.p.s.a.). Sąd pierwszej instancji prawidłowo zatem zastosował art. 221 p.p.s.a., odrzucając skargę kasacyjną w tej sprawie”.

Jaka piękna katastrofa

niedziela, 19 kwiecień 2009

Aktualny rząd za jeden ze swoich priorytetów uważa walkę z korupcją. W efekcie premier powołał nawet specjalnego pełnomocnika, którego zadaniem miało być przygotowanie propozycji zmian ustawowych (…) które pozwolą skutecznie walczyć z nadużyciami na szczytach władzy oraz w strukturach administracji państwowej”. Rada Legislacyjna właśnie opublikowała opinię dotyczącą przesłanego jej projektu ustawy – Prawo antykorupcyjne. Poniżej przedstawiam wybrane fragmenty tej opinii:

Uzasadnienie projektu pisane jest jak się wydaje w pośpiechu. Np. w drugim akapicie uzasadnienia znajduje się wzmianka o „patologiach”, „demaskatorach”, o których sama ustawa nic nie stanowi. W akapicie trzecim znajduje się wadliwe określenie wzajemnej relacji kodeksu karnego i przepisów projektu, które mają być rzekomo lex specialis względem k.k. i ponadto przepisy k.k. mają być stosowane „odpowiednio”. Te fragmenty wymagają spiesznej korekty, podobnie jak fragment akapitu piątego, który mówiąc o jasnym i przejrzystym języku projektu zawiera błąd ortograficzny (zwarzywszy). (…)

W art. 3 ust. 4 projektu określono zakaz przyjmowania przez osoby, o których mowa w art. 2 (tzw. osoby pełniące funkcje publiczne) w okresie zajmowania stanowiska lub pełnienia funkcji, korzyści majątkowych lub osobistych. Naruszenie tego zakazu, a zatem przyjęcie przez wymienione osoby korzyści majątkowej lub osobistej stanowić będzie występek z art. 29 ust. 1 projektu. Rzecz w tym, że przyjęcie przez osoby pełniące funkcję publiczną korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy stanowi występek określony w art. 228 k.k. Pomimo, że projektowany art. 29 ust. 1 w zw. z art. 3 ust. 4 oraz art. 228 k.k. odmiennie określają (opisują) zabronione i karalne zachowanie, prowadzić to będzie do obowiązywania w systemie prawa dwóch konkurencyjnych przepisów, co pociągnie za sobą wątpliwości i spory interpretacyjne, (…)

Ogólnie rzecz biorąc, redakcja dyspozycji karnej w postaci „Kto narusza zakazy, o których mowa w art. 3, 4, 8–13” jest sprzeczna z konstytucyjną zasadą dostatecznej określoności czynu zabronionego (art. 42 ust. 1 Konstytucji RP) oraz z § 75 ust. 1 obowiązujących ZTP [zasad techniki prawodawczej – Quake] z 2002 r. Przykładowo, warto podkreślić, że w niektórych z powołanych przepisów nie określono żadnego „zakazu”.(…)

Redakcja sankcji karnej jest prawdziwym „dziwolągiem”, nieznanym ani w obowiązującym k.k. z 1997 r. ani w żadnej pozakodeksowej ustawie karnej. Historycznie, tego typu redakcja był stosowana w dawnych ustawach karnych skarbowych (ze względów czysto fiskalnych). Należy podkreślić, że obecnie obowiązujące prawo karne powszechne przewiduje, obok typowej kary grzywny w stawkach dziennych (k.k.), również karę grzywny określoną wyraźnie kwotowo (w niektórych pozakodeksowych ustawach karnych dodatkowych).Wynika to także normatywnie z art. 11 § 1 i 2 Przepisów wprowadzających k.k. z 1997 r. Wydaje się, że projektodawca pomylił tutaj karę grzywny ze środkiem karnym w postaci przepadku korzyści majątkowej z art. 45 k.k. (…).”

Konkluzja opiniujących jest zaś następująca:

Oceniana ustawa nie może być przedmiotem dalszych prac legislacyjnych w swym obecnym kształcie. Godna pochwały tendencja do zwalczania korupcji nie znalazła jeszcze w projekcie takiego wyrazu, który nadawałby się do dalszego postępowania legislacyjnego. Ustawa wymaga poprawienia i nadania jej jednolitego charakteru. W chwili obecnej przypomina ona bardziej zlepek przepisów niż przemyślaną konstrukcję legislacyjną. Załączone opinie są wyrazem tylko niektórych wątpliwości, które projekt wywołuje”.

Nowelizacja k.k. niekonstytucyjna

czwartek, 16 kwiecień 2009

Właśnie dziś Trybunał Konstytucyjny zakończył rozpoznawać pytanie prawne Sądu Apelacyjnego w Krakowie dotyczące swobody orzekania przez sędziego o wymiarze kary za przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu. Trybunał orzekł, że art. 1 pkt. 15 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny jest niezgodny z art. 118 ust. 1 i art. 119 ust. 1 i 2 konstytucji przez to, że został uchwalony przez Sejm bez dochowania trybu wymaganego do jego wydania. Uzasadniając swoje orzeczenie TK stwierdził, że w badanej sytuacji proces legislacyjny zmierzający do uchwalenia przepisu nadającego art. 148 § 2 k.k. nowe brzmienie był dotknięty uchybieniami kolidującymi z wymogami wynikającymi z art. 118 ust. 1 oraz art. 119 ust. 1 i 2 konstytucji w zakresie płynących z nich wymogów dotyczących dopuszczalnych poprawek.

To orzeczenie nie jest zbyt dużym zaskoczeniem dla każdego, kto analizował proces legislacyjny dotyczący tego przepisu. Niemal dokładnie rok temu pisałem na tym blogu, że „już z samych tylko przyczyn formalnych – niezależnie od zarzutów merytorycznych - przepis ten powinien zostać uznany za niekonstytucyjny.” No i ostatecznie wyszło na moje ;-) Ciekawy jestem jak się teraz czuje obecny RPO, który wycofał z Trybunału wniosek swojego poprzednika dotyczący tej sprawy. Gdyby nie to posunięcie, to niekonstytucyjność omawianego przepisu zostałaby zapewne stwierdzona już dużo wcześniej.

W omówieniu wyroku na stronie internetowej Trybunału brak jest wzmianki dotyczącej skutków opisywanego orzeczenia. Wydaje się jednak, że składanie wniosków o wznowienie postępowań karnych już zakończonych skazaniem na podstawie art. 148 § 2 nie jest wyłączone. Nie jest natomiast jasne czy uznanie znowelizowanego przepisu za niekonstytucyjny powoduje automatycznie, że wracamy teraz do stanu prawnego sprzed nowelizacji.

Rytuał

wtorek, 14 kwiecień 2009

W latach sześćdziesiątych urodzaj na postaci był jeszcze niemały. Niektórzy po prostu się z tym rodzili, ale niektórzy potrzebowali treningu. Nawet taki wytrawny mistrz jak Andrzej Dobosz miał trudności w momencie, kiedy przeniósł się z Warszawy do Paryża. (…) Andrzej zabrał mnie do Ogrodu Luksemburskiego i cały czas przemawiał. Oto znudziło mu się już szycie spódnic ze szmatek (…) i teraz szyje śpiwory dla hippisów. (…) Następnie oświadczył, że ma nowy pomysł, całkowicie własny: szycie rzeczy niepotrzebnych. Przypadkowo jedną z nich miał również przy sobie. Była to eksperymentalna skóra nietoperza. Dwa miała (jednak!) zastosowania: mogła wisieć na ścianie, to jasne… Ale można też było się w nią ubrać, paść następnie na trawę i trzepotać rękami. Nie miałam na to ochoty, ale obecna przy nas stuletnia Francuzica szalenie się nagle ożywiła i nie było ratunku. Kiedy już idiotycznie miotałam się na trawniku, zobaczyłam z rozpaczą w sercu, że po alejce spaceruje miarowo mecenas Jerzy Rajski, w którym śmiertelnie się kochałam w podstawówce. Miałam nadzieję, że mnie w tej błazenadzie nie pozna, ale niestety. Poznał i skłonił się. Chłodno.
Jurek wykładał wtedy prawo kosmiczne na Sorbonie, ale już kiedy był chłopcem, wcale nie lubił jakichś dziwnych postaci. No, ale to już należy do rytuału. Żeby być postacią, mecenas musi być mecenasem. Trudno, żeby wszyscy się tarzali”
. (A. Osiecka, Galeria potworów, Warszawa 2004r, s. 36-37).