Dwuinstancyjność

Media poinformowały niedawno , że Lew Rywin – za pośrednictwem swoich pełnomocników – wniósł skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego. W ocenie jednego z pełnomocników procesowych: „nasz klient został skazany przez sąd apelacyjny na podstawie zupełnie innej kwalifikacji, niż przez sąd pierwszej instancji. Jego zdaniem, w ten sposób Rywin został pozbawiony jednej instancji odwoławczej”.

Szybki rzut oka na stronę internetową Trybunału Konstytucyjnego pokazuje, że taka skarga konstytucyjna istotnie została wniesiona. Nadana jej została sygnatura SK 48/07. Skarga dotyczy zaś zbadania „zgodności art. 437 § 2 w związku z art. 523 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 roku – Kodeks postępowania karnego z art. 45 ust. 1 w związku z art. 77 ust. 2 w związku z art. 78 w związku z art. 176 ust. 1, rt. 42 ust. 2 w związku z art. 32 ust. 1 w związku z art. 2, art. 45 ust. 1 w związku z art. 42 ust. 2 w związku z art. 2 w związku zart. 7 Konstytucji RP.”

Abstrahując całkowicie od realiów powyższej sprawy warto poświęcić chwilę zasadzie dwuinstancyjności postępowania w postępowaniu karnym. Podstawowe znaczenie mają w tym zakresie dwa przepisy:

art. 437 kodeksu postępowania karnego:

§ 1 § 1. Po rozpoznaniu środka odwoławczego sąd orzeka o utrzymaniu w mocy, zmianie lub uchyleniu zaskarżonego orzeczenia w całości lub w części. Dotyczy to odpowiednio rozpoznania środka odwoławczego od uzasadnienia orzeczenia.

§ 2. Jeżeli pozwalają na to zebrane dowody, sąd odwoławczy zmienia zaskarżone orzeczenie, orzekając odmiennie co do istoty, lub uchyla je i umarza postępowanie; w innych wypadkach uchyla orzeczenie i przekazuje sprawę sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania; przepis art. 397 stosuje się odpowiednio.

art. 176 konstytucji:

1. Postępowanie sądowe jest co najmniej dwuinstancyjne.

2. Ustrój i właściwość sądów oraz postępowanie przed sądami określają ustawy.

Analiza obu przepisów pozwala stwierdzić, że teoretycznie mogą pojawić się przypadki, w których zastosowanie art. 437 § 2 k.p.k. mogłoby prowadzić do naruszenia konstytucyjnej zasady dwuinstancyjności postępowania. Problem ten został dostrzeżony w orzecznictwie Sądu Najwyższego już dość dawno. Z najnowszych wypowiedzi SN warto przywołać zwłaszcza wyrok z 01 lutego 2007r (II KK 375/2006), w którym zaakcentowano, iż:

jakkolwiek bezdyskusyjne pozostaje w świetle art. 437 § 2 k.p.k. prawo sądu odwoławczego do odmiennego orzeczenia co do istoty, to jednak nie oznacza to wyeliminowania obowiązującej w polskim procesie karnym zasady bezpośredniości. Odmienna zatem ocena przeprowadzonych przez sąd pierwszej instancji dowodów w postępowaniu odwoławczym może być dokonana tylko w warunkach, gdy dowody te są w swej treści kategoryczne i jednoznaczne, a ich ocena przeprowadzona przez sąd a quo jest skutkiem błędu, zazwyczaj ewidentnego, w rozumowaniu. Odmiennego orzekania co do istoty, zwłaszcza radykalnego, dokonywać więc należy w fazie postępowania drugoinstancyjnego z ostrożnością, tym bardziej, że w wyniku takiego reformatoryjnego rozstrzygnięcia doznaje ograniczenia gwarantowane konstytucyjnie prawo strony procesu do kontroli instancyjnej (art. 176 ust. 1 Konstytucji RP)”.

Powyższe orzeczenie stanowi zatem potwierdzenie obowiązywania utrwalonej w doktrynie oraz orzecznictwie zasady, zgodnie z którą instancja odwoławcza powinna z prawa do orzekania reformatoryjnego korzystać z najdalej idącą wstrzemięźliwością. Z bogatego orzecznictwa w tym zakresie warto wskazać przede wszystkim na: wyrok Sądu Najwyższego z 5 września 2002r, II KK 102/2002 oraz wyrok Sądu Najwyższego z 5 listopada 2002r, III KKN 167/2000).

Argumenty przemawiające za istnieniem możliwości zmiany orzeczenia pierwszej instancji w trybie art. 437 § 2 k.p.k. są znane od dawna. Sąd odwoławczy jest w pełni uprawniony do zmiany ustaleń faktycznych w sytuacji, gdy ustalenia sądu pierwszej instancji są tak jaskrawo wadliwe, że ich zmiana jest wręcz konieczna dla prawidłowego osądu rozpoznawanej sprawy. Byłoby pozbawione racjonalności w takim układzie procesowym ograniczanie uprawnienia sądu odwoławczego tylko do uchylenia zaskarżonego orzeczenia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania w postępowaniu pierwszo instancyjnym (postanowienie Sądu Najwyższego z 10 marca 2003r, III KKN 26/2001). W takim wypadku ograniczanie się sądu apelacyjnego wyłącznie do uchylenia wyroku kolidowałoby z zasadą szybkości postępowania (art. 2 § 1 pkt. 4 k.p.k.).

Jednocześnie w orzecznictwie akcentuje się, że sąd drugiej instancji stosując art. 437 §2 k.p.k. winien w sposób precyzyjny i logiczny wskazać, dlaczego ocena dowodu musi (a nie tylko może) być inna (wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 11 października 2004r, II AKa 243/2004). Innymi słowy: jeśli sąd ad quem orzeczenie zmieniające wydał, to jego uzasadnienie powinno odpowiadać zarówno wymogom art. 457 § 3 k.p.k., jak i art. 424 § 1 k.p.k. (wyrok Sądu Najwyższego z 1 lutego 2007r, II KK 375/2006). Oznacza to konieczność starannego i wyczerpującego wyjaśnienia przez sąd apelacyjny motywów swojego działania.

Oczywiście Sąd Najwyższy rozpoznając kasację Lwa Rywina miał pełną świadomość obowiązującej wykładni art. 437 § 2 k.p.k. W uzasadnieniu orzeczenia znaleźć można następujące stwierdzenia: „bezsporne jest to, że w niniejszej sprawie doszło do zmiany kwalifikacji prawnej czynu” (…) „Wyjątkiem jest sytuacja, w której sąd odwoławczy orzeka w sprawie merytorycznie odmiennie od sądu pierwszej instancji, w szczególności w wyniku dokonania odmiennej oceny dowodów” (postanowienie Sądu Najwyższego z 20 października 2005r, II KK 184/2005). Wydaje się więc, iż SN nie dopatrzył się nieprawidłowości w działaniu sądu apelacyjnego w tej konkretnej sprawie.

Oczywiście trudno jest spekulować jakie będzie orzeczenie TK w przywołanej na wstępie sprawie, zwłaszcza jeśli ma się do dyspozycji jedynie wyrok SN (tj. bez znajomości orzeczeń sądów pierwszej oraz drugiej instancji). Należy jednak pamiętać o następujących kwestiach:

1. W orzecznictwie sądowym wyraźnie akcentuje się konieczność traktowania art. 437 § 2 k.p.k. jako wyjątku, który powinien być stosowany z dużą wstrzemięźliwością. Nadużywanie tej instytucji może bowiem doprowadzić do sytuacji, w której oskarżony zostanie niejako pozbawiony drugiej instancji – zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę obecny kształt kasacji w ujęciu k.p.k.

2. Istnieją mocne argumenty przemawiające za utrzymaniem istniejącego obecnie stanu prawnego (ekonomika postępowania).

3. Błędne zastosowanie art. 437 § 2 k.p.k. może w konkretnej sprawie doprowadzić do zanegowania prawa oskarżonego do kontroli instancyjnej orzeczenia. W mojej ocenie tego typu jednostkowe błędy w stosowaniu przepisu (tj. zastosowanie go w sposób sprzeczny z utrwalonym orzecznictwem i poglądami doktryny) nie mogą jednak uzasadniać uznania przepisu za niekonstytucyjny. Orzeczenie o niekonstytucyjności przepisu nie może być narzędziem mającym na celu korygowanie pojedynczych wadliwych rozstrzygnięć. Warto odnotować postanowienie TK, w którym – umarzając postępowania z powodu niedopuszczalność wydania orzeczenia – Trybunał wskazał, iż „wątpliwości pytającego sądu wiążą się nie tyle z treścią powołanego przepisu, co z błędną praktyką jego stosowania” (postanowienie Trybunału Konstytucyjnego z 6 lutego 2007r, P. 33/2006). I to jest właśnie sedno problemu: błędna praktyka stosowania przepisu w pojedynczych sprawach nie może skutkować orzeczeniem o jego niekonstytucyjności – zwłaszcza gdy główny nurt orzecznictwa stosuje dany przepis w sposób zgodny z konstytucją.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: