Trochę historii

Przeglądanie dawnego orzecznictwa pozwala czasem znaleźć prawdziwe ciekawostki. Dziś zupełnym przypadkiem trafiłem na orzeczenie Sądu Najwyższego dotyczące zastosowania art. 127 rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z 11 lipca 1932r – kodeks karny (tzw. kodeks Makarewicza). Przepis ten brzmiał następująco:

„Kto w miejscu lub w czasie zajęć urzędowych albo publicznie znieważa władzę, urząd, wojsko lub marynarkę wojenną albo ich jednostki, podlega karze aresztu do lat 2 lub grzywny”.

W dniu 22 grudnia 1936r Sąd Najwyższy rozpoznawał kasację od wyroku Sądu Okręgowego w Toruniu. Podstawę kasacji stanowił zarzut naruszenia art. 127 k. k. przez  jego zastosowanie, pomimo że – zdaniem autora kasacji – przedstawienie w artykule prasowym Sejmu, jako ciała z ograniczonymi kompetencjami, jest zgodne z Konstytucją i z prawdziwym stanem rzeczy. Sąd Najwyższy odniósł się do tak sformułowanego zarzutu w sposób dość lapidarny:

„W myśl art. 3 Konstytucji z 23 kwietnia 1935r Sejm jest organem władzy. Wszelkie zatem wyrażenie, znamionujące chęć poniżenia Sejmu przez okazanie lekceważenia lub pogardy, w szczególności przez wyraźne zaprzeczenie mu autorytetu władzy, o ile nastąpiło w warunkach art. 127 k. k, (tj. w miejscu lub czasie zajęć urzędowych albo publicznie), podpada pod przepis tego artykułu. (….) W sprawie niniejszej Sądy obu instancyj ustaliły, że inkryminowane wyrażenie: Rzecz jasna, że sanacyjny „Sejm” niewiele w tej sprawie [tj. w sprawie bezrobocia – Q.] powiedział, zresztą nie sprawił tym nikomu żadnej niespodzianki. Wiadomo, czego się można od takiego „Sejmu” spodziewać’ – w związku z dwukrotnym użyciem wyrazu Sejm w cudzysłowie, ujawnia chęć znieważenia Sejmu przez okazanie mu lekceważenia i braku jakiegokolwiek poszanowania oraz przez zaprzeczenie jego autorytetu, jako władzy. Wobec powyższych ustaleń (…) Sądy obu instancyj prawidłowo zastosowały do czynu oskarżonego art. 127 k. k. Z tych zasad Sąd Najwyższy kasację oddalił.”

Można powiedzieć, że przez siedemdziesiąt lat standardy debaty publicznej nieco się zmieniły. Ale trzeba  też pamiętać, że niektórym uchodziły na sucho dużo ostrzejsze wypowiedzi pod adresem Sejmu…

Advertisements

Odpowiedzi: 15 to “Trochę historii”

  1. Boguś W. Says:

    Nieśmiało zapytam, do czego zmierzasz 😉

  2. Quake Says:

    Postanowiłem wstrzelić się w nurt polityki historycznej 😛 😉

  3. Torlin Says:

    A ja protestuję przeciwko użyciu przez Ciebie słowa „niktórym”, powinieneś użyć słowa „niktóremu”. 😀

  4. Quake Says:

    OK, protest częściowo uwzględniłem 🙂

  5. a cappella Says:

    Eeetam – epigon polityki historycznej… 😕

    To już lepiej mówić o panoramicznym zarysie tła. A najlepiej – ‚otocza’ (ulubione słowo mojego profesora od staropolskiej).

    I że nic nowego pod słońcem*… Prawie…
    😉

    ___
    *można to dać po łacinie

  6. Quake Says:

    Nie dam tego po łacinie gdyż nie jestem tłumaczem 😉

  7. Olgierd Says:

    Ja bym powiedział: big uff… jednak w tym zakresie Druga Rzplita naprawdę nie ma się czym chwalić (aczkolwiek można relatywizująco powiedzieć: takie były czasy).

    Chociaż dziś przynajmniej nie ma zakazu pojedynkowania się (art. 238), no i sekundant tylko ‚mógł zostać uwolniony od kary’. Rozumiem, że dziś sekundant kary nie ponosi? 🙂

  8. Quake Says:

    Sekundant pewnie nie 🙂

    A z pojedynkami to różnie bywa:

    „Nie można bowiem w żadnym razie przyjąć, jak uczynił to Sąd w zaskarżonym wyroku, że na ocenę społecznej szkodliwości zarzuconego oskarżonemu czynu, decydujący wpływ miała zgoda pokrzywdzonego na bójkę, określaną w wyrokach „solówką”, i wyrażając „chęć pojedynku na pięści”, pokrzywdzony godził się na powstanie określonych skutków w postaci obrażeń ciała. Jest to zupełnie niezrozumiałe wprowadzenie przez Sąd odwoławczy, przy ocenie stopnia społecznej szkodliwości czynu, swego rodzaju kontratypu przestępstwa w postaci „instytucji pojedynku na pięści” (wyrok SN z 11 marca 2003r, III KKN 17/01) 😆

  9. zeen Says:

    Już a cappella zasygnalizowała – ja tylko potwierdzę, że „otocze” ma tu bardzo istotne znaczenie. Niemniej tempo ewolucji daje się zauważyć…

  10. Quake Says:

    Sygnalizacja jest wyraźna 😉 Istotnie, „otocze”, na spore znaczenie. Weźmy na przykład takie orzeczenie:

    „Zniewagę Narodu lub Państwa Polskiego popełnić można nie tylko przez publiczne użycie słów bezpośrednio lżących lub wyszydzających Naród lub Państwo Polskie, lecz także przez użycie wyrażeń lżących lub wyszydzających Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, Twórcę i Budowniczego Państwa Polskiego, gdyż wyrażenia się inkryminowane oskarżonego o Marszałku Piłsudskim w sposób pośredni również lżą i wyszydzają Naród i Państwo Polskie, które Józefa Piłsudskiego czczą powszechnie jako symbol cnót Narodu. Wobec powyższego zasadnie skazał Sąd oskarżonego za występek z art. 152 k. k., a zarzut mylnej oceny sprawy pod względem prawnym jest bezpodstawny.” (Wyrok SN z 5 października 1937r, I K 858/37. Pisownia oryginalna)

  11. foma Says:

    Dobrze, że solówka, a nie huzia na Józia…

  12. Quake Says:

    Nie, no jak pojedynek to tylko lege artis 😀

  13. foma Says:

    Artyści też się pojedynkują? 😯 I to na jakieś lagi?

  14. Quake Says:

    Wśród artystów to zwykle przebiega w sposób bardziej wysublimowany:

    Wiadomo, co artyści to artyści 😉

  15. Torlin Says:

    Eeeeeeeeeee! To ja wolę to!
    http://pl.youtube.com/watch?v=_tFXZn9qNhg
    Dawniej to było aktorstwo. To był pojedynek artystów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: