Problemy na własne życzenie

Jestem świeżo po lekturze uzasadnienia uchwały SN w bardzo medialnej sprawie Jakuba T. (treść uzasadnienia tutaj). Niektórego fragmenty tego obszernego (ponad 50 stron) wywodu Sądu Najwyższego doskonale pokazują klimat panujący przy stanowieniu prawa w Polsce. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że zagadnienie, którym zajmował się SN ma charakter skomplikowany i wybitnie „techniczny” ale mimo wszystko postanowiłem wkleić tu dość obszerne fragmenty uzasadnienia. Osoby o słabych nerwach mogą od razu skoczyć do podsumowania na końcu. A Sąd Najwyższy w zalinkowanym postanowieniu stwierdza m.in., że:

.

„Z treści przepisów decyzji ramowej w sprawie europejskiego nakazu aresztowania [która była podstawą nowelizacji polskiego kodeksu postępowania karnego] nie da się (…) wyprowadzić wniosku, że osiągnięcie rezultatu przewidzianego w tej decyzji (…) wymaga regulowania w prawie krajowym w jakikolwiek sposób kwestii wykonywania kar pozbawienia wolności w sytuacji (…) powrotnego przekazania obywatela państwa wykonującego nakaz po uprzednim skazaniu go na karę izolacyjną w państwie wydającym ten nakaz. W szczególności – co wymaga podkreślenia – decyzja ramowa nie wymaga rezygnacji z pełnej procedury exequatur, jak uczynił to ustawodawca polski w art. 607s § 4 k.p.k. (…) Z treści Preambuły decyzji ramowej (…) wynika w sposób nie budzący wątpliwości, że zmierza ona jedynie do zastąpienia tradycyjnych procedur ekstradycyjnych wzajemnym przekazywaniem między państwami członkowskimi osób ściganych i skazanych które mają być przejawem realizowania celu Unii, jakim jest ustanowienie przestrzeni wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości, i nie jest jej zadaniem wykraczanie poza środki niezbędne do osiągnięcia tego celu (…). W Preambule zaznaczono, że w dalszej perspektywie cel ten ma być osiągnięty za pomocą wprowadzenia nowego, uproszczonego systemu przekazywania osób skazanych bądź podejrzanych, w celach wykonania wyroku lub wszczęcia postępowania prowadzącego do wydania wyroku w sprawach karnych, co umożliwiłoby usunięcie złożoności obecnych procedur ekstradycyjnych i związanej z nimi możliwości przewlekania postępowania. Zaznaczono wprawdzie, że dominująca do dziś między państwami członkowskimi tradycyjna współpraca w zakresie wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości powinna zostać zastąpiona przez system swobodnego przepływu orzecznictwa sądowego w sprawach karnych (…) jednak to stwierdzenie w żaden sposób nie zobowiązywało polskiego ustawodawcy do rezygnacji z możliwości przekształcania wykonywanych w Polsce kar, choć trzeba przyznać, że obecnie istniejące w Polsce rozwiązanie w najpełniejszy z możliwych sposobów realizuje zasadę wzajemnego uznawania wyroków w sprawach karnych.

(…)

Nasuwa się wniosek, że polski ustawodawca inkorporując przepisy decyzji ramowej do prawa polskiego nie tylko uczynił to zgodnie z celem decyzji ramowej, ale nawet poszedł znacznie dalej niż wymagała wykładnia prowspólnotowa.

(…)

W wypadku transpozycji przepisów art. 607s § 4 i w art. 607t § 2 k.p.k. polski ustawodawca zapewnił wprowadzenie w życie zasady wzajemnego uznawania decyzji w sprawach karnych innych państw członkowskich, która była do tej pory wspominana w dokumentach Unii Europejskiej o mocy niewiążącej, takich jak Program z Tampere, czy Program Haski, jak również w Traktacie z Lizbony zmieniającym Traktat o Unii Europejskiej i Traktat Ustanawiający Wspólnotę Europejską. Zasada wzajemnego uznawania decyzji sądowych w sprawach karnych miała zakładać automatyczną akceptację i niezwłoczne wykonanie prawomocnego wyroku wydanego w jednym z państw członkowskich. Miała ona stanowić ekwiwalent decyzji wydanej przez organ własnego państwa, nawet jeżeli kompetentny organ, przesłanki wydania, czy samo rozstrzygnięcie, byłyby inne. Zasada ta jednak nie została ostatecznie wprowadzona w życie w takiej formie, z racji braku zgody państw członkowskich na tak dalekie konsekwencje współpracy w sprawach karnych.

(…)

należy przyjąć, że ustawodawca polski (…) dopuścił się swoistej „nadgorliwości legislacyjnej”. Można jedynie przypuszczać, że powodem tego stanu rzeczy było to, że ustawodawca polski nie uwzględnił ostatecznego brzmienia decyzji ramowej z dnia 13 czerwca 2002 r., opierając się na jej projekcie. W jego wersji z dnia 25 września 2001r. (…) rzeczywiście pojawia się w art. 33 stwierdzenie (…) [które – Quake] łudząco przypomina rozwiązanie przyjęte przez polskiego ustawodawcę w art. 607s § 4 i w art. 607t § 2 k.p.k. Rozwiązanie to nie zostało ostatecznie przyjęte w decyzji ramowej z dnia 13 czerwca 2002 r., a dalsze akty Rady Unii Europejskiej wskazują, że omawiany dalszy rozwój integracji związany z wzajemnym uznawaniem kar izolacyjnych zmierza w odmiennym kierunku niż projektowany.

(…)

w świetle uregulowań decyzji ramowej z dnia 27 listopada 2008 r. o stosowaniu zasady wzajemnego uznawania do wyroków skazujących na karę pozbawienia wolności lub inny środek polegający na pozbawieniu wolności (…) nie ulega wątpliwości, że, podobnie jak i obecnie, tak i po nadejściu terminu, w którym decyzja ta powinna być implementowana do krajowych porządków prawnych (5 grudnia 2011 r.), dopuszczalne będzie w ramach procedury orzekania o wykonaniu kar izolacyjnych orzeczonych przez sąd innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej, także w sytuacjach procesowych występujących w związku z (…) powrotnym przekazaniem skazanego w celu wykonania orzeczonej kary, ograniczenie tej kary do maksymalnego zagrożenia karnego przewidzianego w państwie wykonania, jeżeli orzeczona kara przekracza ten wymiar. Jak się wydaje, powinno to skłonić polskiego ustawodawcę do rozważenia, czy wskazane w uzasadnieniu niniejszej uchwały względy sprawiedliwościowe, nie powinny zostać uwzględnione w ustawodawstwie polskim. Innymi słowy, rozważenia wymaga, czy ustawodawca polski, powinien utrzymać w prawie krajowym rozwiązania, które wprawdzie zgodne są z abstrakcyjnie pojmowaną zasadą wzajemnego uznawania, niemniej wydają się wątpliwe zarówno z punktu widzenia potrzeby zapewnienia harmonijnego rozwoju prawa karnego w Unii Europejskiej, a przede wszystkim z punktu widzenia potrzeby zapewnienia sprawiedliwego traktowania sprawców przestępstw niezależnie od tego, gdzie zostali schwytani i w jakim trybie przekazano ich celem wykonania orzeczonej kary do innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej.”

 

W świetle cytowanego postanowienia nie powinno budzić wątpliwości, że większość problemów proceduralnych (i w pewnym stopniu dyskusji medialnych) związanych z opisywaną sprawą była wynikiem „nadgorliwego” działania naszego ustawodawcy. W rezultacie tej „nadgorliwości” przyjęto uregulowania, które – zupełnie niepotrzebnie – wyłączają możliwość ograniczenia kary izolacyjnej orzeczonej w innym kraju UE do maksymalnego zagrożenia karnego przewidzianego w Polsce, jeżeli orzeczona za granicą kara przekracza polski górny pułap zagrożenia karnego za ten czyn.

Odpowiedzi: 11 to “Problemy na własne życzenie”

  1. basia Says:

    Nadgorliwość nadgorliwością, ale polskie kary za niektóre wykroczenia i przestępstwa wyglądają z europejskiej perspektywy ‚krzycząco łagodnie’…

    …od przekraczania prędkości aż po…

  2. Quake Says:

    Tak ale ta „surowość” obcych kar jest dość mocno łagodzona przez obowiązujące zasady ich wykonywania. W opisywanej sprawie sąd angielski wymierzył oskarżonemu dwie kary:
    a) za gwałt – karę dożywotniego pozbawienia wolności z zaleceniem odbycia co najmniej 9 lat przed możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie oraz
    b) za poważne uszkodzenie ciała – karę dożywotniego pozbawienia wolności z zaleceniem odbycia co najmniej 6 lat przed możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie.

    Teoretycznie skazany na dożywocie może wyjśc na wolność po 6 latach odbywania kary. Wyjątkowo krótkie to dożywocie🙄

  3. foma Says:

    Powyższe problemy to kolejna zwrotka tej samej piosenki, czyli nabożny stosunek do inkorporowanych regulacji zewnętrznych. Jakoś pieczątka Unii czy spółki-matki paraliżuje impulsy elektromagnetyczne w mózgu i powszechnie zapomina się, że jest przecież już istniejące instrumentarium, mechanizmy i dorobek, z którym ta nowość musi współgrać i tworzyć razem sensowną całość. Co nieraz wiązać się musi z szarganiem świętości, czyli drobnymi cięciami i gięciami tekstu oryginalnego.
    Ech, komu innemu chciałem to wygarnąć, ale mogę tak bezosobowo i grzecznie, to korzystam…

  4. Eryka Says:

    gorzej,że nawet to istniejące instrumentarium nie współgra a o dorobku nie wspomnę, co nowy kodeks to gorszy, tworzony chyba z motywacji zasługującej na szczególne potępienie(tak mi się napisało przy okazji apelacji:))

  5. PAK Says:

    Co nowy kodeks, to tym bardziej zasługuje na apelację do kolejnego parlamentu😀 (Dobrze, dobrze, nie znam terminologii.)

    Nadgorliwość, zapewne. Ale kto widział polityka poważnie dyskutującego kwestie dostosowania polskiego prawa i reguł uznawania wyroków innych państw? Najlepiej w czasie kampanii wyborczej? Problemy praktyczne wydają się w naszej polityce istnieć tylko czasami, gdy jakimś ukradkiem udaje im się wybić na nieco szersze forum.

  6. Quake Says:

    @foma: to już nawet nie jest nabożny stosunek. To jest dążenie do bycia świętszym od papieża😐

    @Eryka: motywacja może i nie jest najgorsza tylko zwykle wychodzi tak jak zawsze.

    @PAK: istotnie, nasi politycy najchętniej rozmawiają o konkretach ogólnych😉 W cenie są tematy dyżurne, na których znają się wszyscy (kara śmierci, aborcja, in vitro itp.).

    p.s. niedawno rozmawialiśmy tutaj o terminach wykonywania opinii przez biegłych. Okazuje się, że termin dwuletni na sporządzenie opinii wcale nie jest odosobniony. Szczegóły tutaj.

  7. Eryka Says:

    Ooo a Quake mi nie dowierzał.A taka z fonoskopii to już tragedia.Jedynie na czym możemy się oprzeć to linie papilarne ale to chyba w tych czasach, w dobie DNA trochę skromnie.Oczywiście jest pełno ofert labolatoriów rzetelnych, które za grube pieniądze wykonają opinie szbciutko tylko kto im zapłaci,bo na pewno nie nasze państwo, no więc najlepiej na prokuratora,że nierób,bo sprawy się pozbywa zawieszając.Procedura karna powinna dopuszczać opinię jasnowidzów,słyszałam,że nadano im prawa na równi z naukowcami.I taka ciekawostka ,ostatnio pokrzywdzeni sami zgłosili się do jasnowidza a on im na to że umarł z zatrucia(no to bach na pewno zabójstwo, a facet był alkoholik) i tak mniej więcej rozumuje część naszego narodu więc może i opinie biegłych niepotrzebne:)

  8. Quake Says:

    Dowierzał, dowierzał🙂 Chciałem tylko powiedzieć, że termin dwuletni – jak widać – nie jest wcale aż taką rzadkością. Niestety😐

  9. babcia Barbie Says:

    Święty, czyli jak mówi starożytne już i głęboko humanitarne powiedzenie „chcącemu nie dzieje się krzywda”

  10. Boguś W. Says:

    Przyjmując, że polski sąd uznałby to za jednoczynowe 156.3 + 197.3 i tak dostałby maksymalnie 12 lat, co dawałoby warunkowe zwolnienie po 6 latach. Per saldo różnica nie jest aż tak dramatyczna, choć pewnie mówię tak dlatego, że nie mam „łagodnego dożywocia” na karku😉

    Ciekawe, czy biegli, którzy tak zwlekają, dostali pieniądze za poprzednie ekspertyzy. Bo fama głosi, że bywa z tym różnie, a to najlepszy powód do odwlekania zrobienia kolejnej opinii…

  11. Quake Says:

    @babcia Barbie: no nie wiem, nie wiem. A co z masochistami?😉

    @Boguś W.: no cóż, punkt widzenia z pewnością zależy od punktu – w sensie dosłownym – siedzenia😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: