Archive for Kwiecień 2009

Jaka piękna katastrofa

Niedziela, 19 Kwiecień 2009

Aktualny rząd za jeden ze swoich priorytetów uważa walkę z korupcją. W efekcie premier powołał nawet specjalnego pełnomocnika, którego zadaniem miało być przygotowanie propozycji zmian ustawowych (…) które pozwolą skutecznie walczyć z nadużyciami na szczytach władzy oraz w strukturach administracji państwowej”. Rada Legislacyjna właśnie opublikowała opinię dotyczącą przesłanego jej projektu ustawy – Prawo antykorupcyjne. Poniżej przedstawiam wybrane fragmenty tej opinii:

Uzasadnienie projektu pisane jest jak się wydaje w pośpiechu. Np. w drugim akapicie uzasadnienia znajduje się wzmianka o „patologiach”, „demaskatorach”, o których sama ustawa nic nie stanowi. W akapicie trzecim znajduje się wadliwe określenie wzajemnej relacji kodeksu karnego i przepisów projektu, które mają być rzekomo lex specialis względem k.k. i ponadto przepisy k.k. mają być stosowane „odpowiednio”. Te fragmenty wymagają spiesznej korekty, podobnie jak fragment akapitu piątego, który mówiąc o jasnym i przejrzystym języku projektu zawiera błąd ortograficzny (zwarzywszy). (…)

W art. 3 ust. 4 projektu określono zakaz przyjmowania przez osoby, o których mowa w art. 2 (tzw. osoby pełniące funkcje publiczne) w okresie zajmowania stanowiska lub pełnienia funkcji, korzyści majątkowych lub osobistych. Naruszenie tego zakazu, a zatem przyjęcie przez wymienione osoby korzyści majątkowej lub osobistej stanowić będzie występek z art. 29 ust. 1 projektu. Rzecz w tym, że przyjęcie przez osoby pełniące funkcję publiczną korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy stanowi występek określony w art. 228 k.k. Pomimo, że projektowany art. 29 ust. 1 w zw. z art. 3 ust. 4 oraz art. 228 k.k. odmiennie określają (opisują) zabronione i karalne zachowanie, prowadzić to będzie do obowiązywania w systemie prawa dwóch konkurencyjnych przepisów, co pociągnie za sobą wątpliwości i spory interpretacyjne, (…)

Ogólnie rzecz biorąc, redakcja dyspozycji karnej w postaci „Kto narusza zakazy, o których mowa w art. 3, 4, 8–13” jest sprzeczna z konstytucyjną zasadą dostatecznej określoności czynu zabronionego (art. 42 ust. 1 Konstytucji RP) oraz z § 75 ust. 1 obowiązujących ZTP [zasad techniki prawodawczej – Quake] z 2002 r. Przykładowo, warto podkreślić, że w niektórych z powołanych przepisów nie określono żadnego „zakazu”.(…)

Redakcja sankcji karnej jest prawdziwym „dziwolągiem”, nieznanym ani w obowiązującym k.k. z 1997 r. ani w żadnej pozakodeksowej ustawie karnej. Historycznie, tego typu redakcja był stosowana w dawnych ustawach karnych skarbowych (ze względów czysto fiskalnych). Należy podkreślić, że obecnie obowiązujące prawo karne powszechne przewiduje, obok typowej kary grzywny w stawkach dziennych (k.k.), również karę grzywny określoną wyraźnie kwotowo (w niektórych pozakodeksowych ustawach karnych dodatkowych).Wynika to także normatywnie z art. 11 § 1 i 2 Przepisów wprowadzających k.k. z 1997 r. Wydaje się, że projektodawca pomylił tutaj karę grzywny ze środkiem karnym w postaci przepadku korzyści majątkowej z art. 45 k.k. (…).”

Konkluzja opiniujących jest zaś następująca:

Oceniana ustawa nie może być przedmiotem dalszych prac legislacyjnych w swym obecnym kształcie. Godna pochwały tendencja do zwalczania korupcji nie znalazła jeszcze w projekcie takiego wyrazu, który nadawałby się do dalszego postępowania legislacyjnego. Ustawa wymaga poprawienia i nadania jej jednolitego charakteru. W chwili obecnej przypomina ona bardziej zlepek przepisów niż przemyślaną konstrukcję legislacyjną. Załączone opinie są wyrazem tylko niektórych wątpliwości, które projekt wywołuje”.

Reklamy

Nowelizacja k.k. niekonstytucyjna

czwartek, 16 Kwiecień 2009

Właśnie dziś Trybunał Konstytucyjny zakończył rozpoznawać pytanie prawne Sądu Apelacyjnego w Krakowie dotyczące swobody orzekania przez sędziego o wymiarze kary za przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu. Trybunał orzekł, że art. 1 pkt. 15 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny jest niezgodny z art. 118 ust. 1 i art. 119 ust. 1 i 2 konstytucji przez to, że został uchwalony przez Sejm bez dochowania trybu wymaganego do jego wydania. Uzasadniając swoje orzeczenie TK stwierdził, że w badanej sytuacji proces legislacyjny zmierzający do uchwalenia przepisu nadającego art. 148 § 2 k.k. nowe brzmienie był dotknięty uchybieniami kolidującymi z wymogami wynikającymi z art. 118 ust. 1 oraz art. 119 ust. 1 i 2 konstytucji w zakresie płynących z nich wymogów dotyczących dopuszczalnych poprawek.

To orzeczenie nie jest zbyt dużym zaskoczeniem dla każdego, kto analizował proces legislacyjny dotyczący tego przepisu. Niemal dokładnie rok temu pisałem na tym blogu, że „już z samych tylko przyczyn formalnych – niezależnie od zarzutów merytorycznych – przepis ten powinien zostać uznany za niekonstytucyjny.” No i ostatecznie wyszło na moje 😉 Ciekawy jestem jak się teraz czuje obecny RPO, który wycofał z Trybunału wniosek swojego poprzednika dotyczący tej sprawy. Gdyby nie to posunięcie, to niekonstytucyjność omawianego przepisu zostałaby zapewne stwierdzona już dużo wcześniej.

W omówieniu wyroku na stronie internetowej Trybunału brak jest wzmianki dotyczącej skutków opisywanego orzeczenia. Wydaje się jednak, że składanie wniosków o wznowienie postępowań karnych już zakończonych skazaniem na podstawie art. 148 § 2 nie jest wyłączone. Nie jest natomiast jasne czy uznanie znowelizowanego przepisu za niekonstytucyjny powoduje automatycznie, że wracamy teraz do stanu prawnego sprzed nowelizacji.

Rytuał

wtorek, 14 Kwiecień 2009

W latach sześćdziesiątych urodzaj na postaci był jeszcze niemały. Niektórzy po prostu się z tym rodzili, ale niektórzy potrzebowali treningu. Nawet taki wytrawny mistrz jak Andrzej Dobosz miał trudności w momencie, kiedy przeniósł się z Warszawy do Paryża. (…) Andrzej zabrał mnie do Ogrodu Luksemburskiego i cały czas przemawiał. Oto znudziło mu się już szycie spódnic ze szmatek (…) i teraz szyje śpiwory dla hippisów. (…) Następnie oświadczył, że ma nowy pomysł, całkowicie własny: szycie rzeczy niepotrzebnych. Przypadkowo jedną z nich miał również przy sobie. Była to eksperymentalna skóra nietoperza. Dwa miała (jednak!) zastosowania: mogła wisieć na ścianie, to jasne… Ale można też było się w nią ubrać, paść następnie na trawę i trzepotać rękami. Nie miałam na to ochoty, ale obecna przy nas stuletnia Francuzica szalenie się nagle ożywiła i nie było ratunku. Kiedy już idiotycznie miotałam się na trawniku, zobaczyłam z rozpaczą w sercu, że po alejce spaceruje miarowo mecenas Jerzy Rajski, w którym śmiertelnie się kochałam w podstawówce. Miałam nadzieję, że mnie w tej błazenadzie nie pozna, ale niestety. Poznał i skłonił się. Chłodno.
Jurek wykładał wtedy prawo kosmiczne na Sorbonie, ale już kiedy był chłopcem, wcale nie lubił jakichś dziwnych postaci. No, ale to już należy do rytuału. Żeby być postacią, mecenas musi być mecenasem. Trudno, żeby wszyscy się tarzali”
. (A. Osiecka, Galeria potworów, Warszawa 2004r, s. 36-37).

Dłużyzna

wtorek, 7 Kwiecień 2009

Pod sygnaturą P 33/07 toczy się w Trybunale Konstytucyjnym postępowanie dotyczące zgodności z konstytucją art. 73 ustawy z dnia 13 października 1998 roku – przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną. Chociaż być może zwrot „toczy się postępowanie” jest akurat w tym przypadku określeniem na wyrost. Bliższe rzeczywistości byłoby chyba określenie „wlecze się postępowanie”.

A cała sprawa – jak i wiele innych przed Trybunałem – aż się prosi o szybkie rozstrzygnięcie. W skrócie sytuacja wygląda tak: w myśl wskazanego przepisu nieruchomości pozostające w dniu 31 grudnia 1998r we władaniu Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, nie stanowiące ich własności, a zajęte pod drogi publiczne, z dniem 1 stycznia 1999r stają się z mocy prawa własnością Skarbu Państwa lub właściwych jednostek samorządu terytorialnego za odszkodowaniem. Podstawą do ujawnienia w księdze wieczystej przejścia na własność Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego określonej nieruchomości jest ostateczna decyzja wojewody. Odszkodowanie za pozbawienie własności nieruchomości ustala się na wniosek właściciela nieruchomości, który mógł być złożony w okresie od dnia 1 stycznia 2001r do dnia 31 grudnia 2005r. Po upływie tego terminu roszczenie o odszkodowanie wygasa. Problem polega jednak na tym, że cytowana ustawa nie wprowadziła żadnego terminu na wydanie decyzji o przejściu określonej nieruchomości na własność Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego. Innymi słowy: decyzja o przejściu nieruchomości na własność Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego mogła zostać wydana np. 2 kwietnia 2006r. Wyobraźmy sobie zdziwienie adresata takiej decyzji gdy dowiaduje się, że za pozbawienie go własności nieruchomości żadne odszkodowanie mu się nie należy gdyż stosowny wniosek należało złożyć najpóźniej 31 grudnia 2005r. Zatem w naszym przykładzie zainteresowany powinien złożyć wniosek o odszkodowanie już na kilka miesięcy przed wydaniem przez wojewodę decyzji.

Postanowieniem z dnia 23 kwietnia 2007r Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach w sprawie o sygn. II SA/GL 619/06, przedstawił Trybunałowi Konstytucyjnemu pytanie prawne: „czy przepis art. 73 ust. 4 ustawy z dnia 13 października 1998 r. Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną w zakresie, w jakim określa termin wygaśnięcia roszczenia o odszkodowanie bez powiązania z faktem i datą wydania decyzji, o której mowa w art. 73 ust. 3 tej ustawy, jest zgodny z art. 2, art. 31 ust. 3, art. 32 ust. 1 i art. 64 ust. 2 i 3 Konstytucji RP?”. Za chwilę miną dwa lata od wydania przez WSA w Gliwicach cytowanego postanowienia. Zadałem sobie nieco trudu i policzyłem ile ze spraw, które wpłynęły do TK w roku 2007 nie doczekało się do tej pory rozstrzygnięcia. Okazuje się, że takich spraw jest 44 (pomijam tu wszystkie te sprawy, które już po zarejestrowaniu zostały połączone do wspólnego rozpoznania z innymi sprawami). I widać, że problem zaległości orzeczniczych konsekwentnie narasta. Wydaje się więc, że całkowite „zakorkowanie” Trybunału – przy zachowaniu dotychczasowego tempa wpływu spraw – jest tylko kwestią czasu. Oczywiście najlepszym rozwiązaniem problemu byłoby po prostu tworzenie „dobrego” prawa. Ale na to póki co się nie zanosi.