Prawniczy język giętki

There are two things wrong with almost all legal writing. One is its style. The other is its content. That, I think, about covers the ground”.
Fred Rodell, „Goodbye to Law Reviews” (1936r).

Odpowiedzi: 17 to “Prawniczy język giętki”

  1. Zodndrak Says:

    Na zajęciach z kpc doświadczony pan mecenas opowiada, że pismo procesowe najlepiej dać do przeczytania sąsiadowi, który nie jest prawnikiem. Jeżeli tego pisma nie zrozumie, należy je poprawić tak, żeby zrozumiał.

    Inną sprawą jest to, że w polskich warunkach, świadomość prawna i zdolność czytania ze zrozumieniem stoją na takim poziomie, że trudno oczekiwać od przeciętnego obywatela zrozumienia pisma napisanego stylem przejrzystym, a w treści jednoznacznego.

  2. Torlin Says:

    Ponieważ nie znam angielskiego, to sobie wrzuciłem na stronę translatorską i wyszedł taki kwiatek: „Istnieją dwie rzeczy złe w prawie wszystkich prawnych piśmie. Jednym z nich jest jego styl. Drugim jest jego zawartość. To, jak sądzę, o obejmuje ziemi „.

  3. Quake Says:

    @Zodndrak: Problem jest złożony. Z pewnością nie jest możliwe formułowanie pism procesowych – w szerokim tego słowa znaczeniu – w sposób lekki łatwy i przyjemny. Często materia jest tak skomplikowana, że trzeba korzystać ze specjalistycznego języka prawniczego – i nie da się tego przeskoczyć. A kwestia świadomości prawej to zupełnie oddzielny temat-rzeka🙂

    @Torlin: no cóż, tłumaczenie automatu jest niemal doskonałe😉 Zasadniczo F. Rodell narzekał, iż są dwie złe rzeczy w niemal wszystkich pismach tworzonych przez prawników. Pierwszą złą rzeczą jest ich styl. Drugą złą rzeczą jest ich zawartość😀

  4. Eberhard Says:

    @Zodndrak: Ciekawe w czym był doświadczony ten Pan mecenas, bo chyba nie we współczesnym procesie cywilnym. Już widzę oczyma wyobraźni próbę wytłumaczenia przeciętnemu czytelnikowi historii o wielorybie płynącym w górę Wisły różnicy pomiedzy oddaleniem, odrzuceniem i zwrotem pisma:))

    Jest jeszcze oczywiście druga możliwość…. Miał wyjątkowych sąsiadów….SSR, SSO, SSA, SSN:))

  5. Zodndrak Says:

    @Eberhard

    Ten pan mecenas jest partnerem zarządzającym jednej z największych kancelarii w Warszawie, obecnie nie musi już niczego pisać. Niemniej jednak przez paręnaście lat był sędzią, od ponad dwudziestu jest adwokatem. Specjalizuje się w procesie cywilnym. Szczerze mówiąc, chciałbym być tak niedoświadczony, jak on.

    Akurat tę różnicę wyjaśniałem laikowi kilka dni temu i udało się za pierwszym razem😉

  6. Boguś W. Says:

    @Gospodarz

    „Suppose a law review writer wants to criticize a court decision. Does he say „Justice Fussbudget, in a long-winded and vacuous opinion, managed to twist his logic and mangle his history so as to reach a result which is not only reactionary but ridiculous”? He may think exactly that but he does not say it. He does not even say „It was a thoroughly stupid decision.” What he says is–„It would seem that a contrary conclusion might perhaps have been better justified.” „It would seem–,” the matriarch of mollycoddle phrases, still revered by the law reviews in the dull name of dignity.” [http://www.houseofrussell.com/legalhistory/alh/docs/rodell.html]

    Wydaje się, że coś w tym jest😉

  7. basia Says:

    –”It would seem that a contrary conclusion might perhaps have been better justified.” “It would seem–,” the matriarch of mollycoddle phrases

    Samemu językowi to nie szkodzi, zwłaszcza, że – obok niesamowicie rozwiniętej i użytecznej przy wielu okazjach „wersji dyplomatycznej” – ma on też bogate odmiany „matter of fact, straight speaking”; barwną potocznie-idiomatyczną; … Wreszcie – jak to oni ujmują – „hooligan vitality” niemal-zapisaną w systemie języka, pozwalającą na tarmoszenie, naginanie go dla celów różnych kontestatorów, tekściarzy rockowych, rapowych, graficiarzy, autorów gier słownych, etc., etc.

    Więc w sumie prawnicy (anglofońscy) trudzą się pozytywistycznie na wąskim poletku, jednym z bardzo wielu – ku chwale Logosu i ku rozwojowi jego…😐 🙄

  8. Eberhard Says:

    @Zodndrak: W takim razie. Szacunek:)
    Swoją drogą zgadzam się, że w pierwszej kolejności powinien to być postulat skierowany do sędziów. Nie powinno chyba być tak, że po ogłoszeniu wyroku i ustnym uzasadnieniu strona pyta się się czy wygrała czy przegrała.

  9. PAK Says:

    Rozumiem, że prawnicy zaczęli przed rokiem 1936, a inne zawody w sposób niedoskonały próbują dogonić labirynty prawniczego stylu?😉

    (Bo niestety, rada przytoczona przez Zodndraka wydaje się uniwersalna.)

  10. Quake Says:

    @Boguś W.: no tak, skoro już wbijam komuś szpilę to bycie grzecznym nic mnie nie kosztuje, prawda? Zwłaszcza jeśli przy innej okazji (sprawie) to mnie mogą wbijać szpilę😉

    @basia: a ten cały Logos, to w jakim sądzie orzeka?🙄 🙂

    @PAK: czyli prawnicy znowu w awangardzie!😎 😉

  11. Boguś W. Says:

    @Gospodarz

    Daje nam przykład prof. Łętowska, jak wbijać szpile bez znieczulenia.

  12. basia Says:

    Logos, jak sama nazwa wskazuje, służy do logowania.

    Ale może i gdzieś orzeka… po godzinach, hobbystycznie…

    😐

  13. Quake Says:

    @Boguś W: No jest to jakiś punkt odniesienia🙂 Ale mimo wszystko uważam, że każdy powinien pracować nad stworzeniem własnego stylu wbijania szpili😉

    @basia: serio? Bo ja już zacząłem kombinować, że Logos to może po prostu starszy kuzyn małego Lego, tego od klocków😉

  14. basia Says:

    Ten starszy od klocków to Legos, nie Logos…

  15. PAK Says:

    Jedno i drugie łączy pewien blog, ale on dotyczy trochę innych praw. Ciekawe dlaczego?😉

  16. telemach Says:

    Rodell, wbrew pozorom, nie wyczerpuje w swym kalamburze wszystkich możliwości. Trzecią „niedobrą rzeczą” jest twórca napisanego. Postman ładnie to ujął w swej analizie początków amerykańskiej demokracji. Była ona wg. niego spiskiem adwokatów. Wśród „ojców założycieli”, wszyscy, z wyjątkiem George Washingtona, byli prawnikami. Przez pierwsze 50 lat wszyscy prezydenci USA byli adwokatami. Stworzyli system dobry dla adwokatów😉

  17. foma Says:

    (…) Najbardziej doświadczeni szpilkarze wbijają szpilki niezauważalnie, czarując dłońmi niczym arabska tancerka. Dopiero chwilę po, kiedy ustępuje przyspieszony oddech, a tętno się uspokaja, ukłuty spostrzega w sobie metalowy kolec i strużkę krwi, którą samemu wypompował z siebie swoim podnieconym sercem. Do kogo może mieć wtedy pretensje jak nie do siebie? (…)
    Weekendowy kurs wbijania szpilek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: