Tak ale nie

W sprawie o ustalenie kapitału początkowego kasacja jest dopuszczalna niezależnie od wartości przedmiotu zaskarżenia (wyrok SN z 21 kwietnia 2004r, II UK 294/03).

W sprawie o ustalenie kapitału początkowego skarga kasacyjna jest niedopuszczalna, jeżeli wartość przedmiotu zaskarżenia jest niższa niż dziesięć tysięcy złotych (postanowienie SN z 27 lutego 2007r, II UZ 67/06).

Odpowiedzi: 19 to “Tak ale nie”

  1. basia Says:

    ..tu się musikryć jakaś dialektyka…😐

  2. foma Says:

    Co się wydarzyło pomiędzy 2004 a 2007 rokiem?

  3. Quake Says:

    @basia: to jest założenie optymistyczne😉

    @foma: generalnie to mnóstwo różnych rzeczy…😆

  4. pak4 Says:

    Inflacja???😯

    Inna sprawa, co to jest to 10 000 zł? Może to dla SN tyle co nic? (Co to jest nic? To jest pół litra na dwóch.)

  5. foma Says:

    Sędziowie zdaje się nie piją w pracy…

  6. Quake Says:

    @PAK: rzecz w tym, że istnieją dwa (rozłączne) zbiory spraw:
    a) sprawy o prawa majątkowe – w których dopuszczalność skargi kasacyjnej jest uzależniona od wartości przedmiotu zaskarżenia oraz
    b) pozostałe sprawy – w których skarga kasacyjna jest dopuszczalna niezależnie od wartości przedmiotu zaskarżenia.
    Jak widać istnieją pewne problemy z kwalifikacją sprawy o ustalenie kapitału początkowego🙂

    @foma: nie tylko sędziowie😐

  7. Eberhard Says:

    Kiedyś przeczytałem, że zachowanie jednolitości orzecznictwa przez sądy nie jest celem samym w sobie i że w każdym przypadku powinna mieć prymata zasada niezależności sędziowskiej w ocenie danej sprawy. Po chwili zastanowienie można się nawet z tym twierdzeniem zgodzić i zaakceptować fakt, że w dwóch takich samym sprawach (albo nawet w tej samej sprawie ocenianej przez sądy różnych instancji) zapadną dwa odmienne wyroki i oba bedą poprawne.

    Pytanie tylko, po co SN publikuje kontrowersyjne tezy (jak w wyroku II UK 294/03), które w żaden sposób nie są sensownie uzasadnione i to jeszcze w sytuacji gdy strona ewidentnie nie miała racji a jej kasacja została oddalona?

  8. Quake Says:

    @Eberhard: niezależność to piękna rzecz. Ale co ma powiedzieć pełnomocnik klientowi? „Wniesiemy tę skargę i zobaczymy do jakiego składu sędziowskiego trafi”? Klient raczej nie będzie zachwycony😉

  9. pak4 Says:

    Dziękuję za wyjaśnienie. Tyle, że teraz tego to już zupełnie nie mogę objąć rozumem. Może fizyka kwantowa mogłaby opisać, przez który rodzaj spraw przechodzi ustalenie kapitału początkowego?😯

  10. foma Says:

    PAK,
    w wersji: ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic. To razem właśnie mamy tyle, w sam raz tyle, żeby założyć wielką fabrykę chyba chodzi o przypadek b)…

  11. Boguś W. Says:

    @Eberhard

    Mam rozumieć, że SN powinien jeszcze bardziej selekcjonować orzeczenia, które publikuje? Chyba wystarczy już autocenzury i tajemniczych cytowań wyroków, niepubl…

  12. Eberhard Says:

    @Quake: No cóż….. A czy jest inne rozwiązanie? Poza tym jeśli klient ma rację, w tym sensie, iż jego sprawa została faktycznie źle osądzona przez dwie dwie instancje to niewykluczone, że skarga zostanie rozpoznana z tego własnie powodu a kwestia formalna (jej dopuszczalności) zejdzie na drugi plan. Jak widać w tym przypadku można znaleść argumenty na „tak” i na „nie”

  13. Eberhard Says:

    @Boguś W.: Tak myślę, że tak własnie powinno być. Jest chyba oczywiste że orzeczenie opublikowane w OSN-ie ma większą „wartość” i „doniosłość” niż nieopublikowane. Sędziowie Sądu Najwyższego rónież są tylko ludzmi wraz ze swoimi poglądami i wadami. Czasami wypuszczają knoty, czasami zaś orzeczenia bardzo kontrowersyjne, które jednak są uzasadnione na tle danej, konkretnej sprawy a ich argumentacja nie powinna być traktowana jako punkt odniesienia do wszystkich innych podobnych spraw. Poza tym proces cywilny nie polega na wyciąganiu z kapelusza i przerzucaniu się tezami z orzeczeń SN. Po to właśnie SN ma Biuro Analiz, które wybiera orzeczenia do publikacji, i to orzeczenia, które ze względu na swoją argumentację lub rozstrzygany problem mają wartość ogólną a nie tylko w danej sprawie. Gdyby jedno z zacytowanych orzeczeń zostało opublikowane a drugie nie były to wyraźny ślad w którą stronę należy podążać przy interpretacji przepisu.

  14. Quake Says:

    @PAK: no nie wiem… Z fizyki zawsze byłem raczej słaby😉

    @foma: z tego co kojarzę to akurat ci fabrykanci nie skończyli szczególnie dobrze🙂

    @Eberhard: obawiam się, że mimo wszystko najpierw będą analizowane kwestie formalne (dopuszczalność skargi) a dopiero później cała reszta.

    p.s. Wszystkie wydawane obecnie orzeczenia NSA i WSA są dostępne w internecie. I moim zdaniem jest to doskonałe rozwiązanie. Szkoda, że SN nie udostępnia takiej bazy orzecznictwa.

  15. Eberhard Says:

    @Quake: Wiem, ale jestem niepoprawnym optymistą i ciągle wierzę że Sprawiedliwość stoi ponad Formalizmem🙂

  16. Eberhard Says:

    @Quake: Wiem, ale jestem niepoprawnym optymistą i ciągle wierzę że Sprawiedliwość stoi ponad Formalizmem🙂 . Takie tam. Dziwactwo🙂

  17. Boguś W. Says:

    @Eberhard

    Knoty byłoby łatwiej tępić, gdyby były publikowane. Gdyby nie opublikowano orzeczenia, w którym WSA w Warszawie najpierw przedstawia argumentację GIODO, a potem powtarza ją jako swoją, nikt poza stronami by się o tym nie dowiedział, a kuriozalne orzeczenie można by zamieść pod dywan. Poza tym „knotowatość” co bardziej kontrowersyjnych orzeczeń to kwestia sporna, wystarczy spojrzeć na mniej więcej równą liczbę glos aprobujących i krytycznych w niektórych przypadkach. Zresztą, z całym szacunkiem dla Biura Analiz SN, nie widzę powodu, żeby takie de facto polityczne decyzje (tj. dotyczące polityki kształtowania orzecznictwa) powierzać tylko im. Prywatne biuro analiz kosztuje 12 zł opłaty skarbowej od uzasadnienia.

    Argumentu o tym, że gdy orzeczenie jest niepublikowane, to ma niższą wartość argumentacyjną od publikowanego, w ogóle nie umiem pojąć. Autorzy „sędziowskiego” komentarza do k.c. chyba go nie podzielają, bo mam wrażenie, że szastają tymi orzeczeniami na prawo i lewo…

    TK publikuje wszystko, tak jak NSA i WSA, w internecie i na papierze. Co więcej, ma rewelacyjną wyszukiwarkę. Wychodzi na to, że SN to ostatnia najwyższa instancja, która wstydzi się własnych wyroków😉

  18. Eberhard Says:

    @Boguś W. : To że sąd przyjął argumentację strony, zgodził się z nią i uznał ją za własną trudno uznać błąd. Należy raczej pogratulować stronie siły przekonywania.

    No chyba że ta argumentacja jest do kitu🙂

    Co do Biura Anliza to niestety właśnie Sądowi Najwyższemu powierzono zadanie dbania o jednolitość orzecznictwa i zadanie to jest wykonywane m.in poprzez publkowanie orzeczeń w urzędowym zbiorze orzecznictwa Sądu Najwyższego. Oczywiście sam fakt opublikowania orzeczenia nie zwalnia nikogo z myślenia i własnej, krytycznej analizy argumentacji zawartej w orzeczeniu. Z drugiej jednak strony faktem jest że dla wielu (zwłascza sędziów) opublikowanie orzeczenia w Orzecznictwie Sądu Najwyższego jest pewną wskazówką przy ocenia danego zagadnienia. Ten sam zabieg dokonują nawet niektóre Sądy Apelacyjne, które publikują biuletyny przedstawiające wybrane orzeczenia z własnej apelacji służące jako wskazówka dla sądów niższych instancji.

    To, że w komenatrzach umieszcza się wszystko jak leci w ogóle mnie nie dziwi. Podejrzewam nawet że autorom płacą od ilości stron🙂 . Widać to zwłascza gdy komentator pod komentowanym przepisem podaje jego treść jeszcze raz ale własnymi słowami, czasami nawet nie chce mu się użyć innych słów i tylko zmienia szyk zdania🙂 Gdyby z komentarzy usunąć orzecznictwo to niestety w wielu przypadkach poza przepisem nic by nie pozostało.

  19. Boguś W. Says:

    @Eberhard

    Zaczynając od końca – fakt, niektóre komentarze, zwłaszcza do k.p.c., składają się z tez wyroków i funkcjonują w nich najlepsze jednostki gospodarki uspołecznionej. Ale wątpię, czy w grę wchodzi motywacja finansowa, bo z paru źródeł wiem, że autorom płaci się nijak😉 Tym niemniej chodziło mi o konkretny komentarz. Ilekroć go czytam mam wrażenie, że oto Loża daje mi dostęp do Skarbnicy Nieopublikowanego Orzecznictwa.

    Sąd Najwyższy powinien dbać o jednolitość orzecznictwa swoimi wyrokami, postanowieniami i uchwałami. Tak przynajmniej rozumiem odpowiednie przepisy Konstytucji i ustawy o Sądzie Najwyższym. SN nie wydaje mi się tu fundamentalnie różny od TK czy ETS, a one konsekwentnie budują linie orzecznicze dotyczące różnych zagadnień. I publikują wszystko, a więc jedna wypowiedź opiera się na kolejnej, którą można zweryfikować. I taka linia orzecznicza ma IMHO najsilniejszą moc perswazyjną.

    Zresztą, nie oszukujmy się, siła przekonywania wyroku zależy teraz chyba przynajmniej w równiej mierze od tego, czy jest w Lexie, jak od tego, czy jest w OSN. I to by było chyba na tyle, jeżeli chodzi o dbanie o jednolitość orzecznictwa rękami Biura Analiz😉 Świeżo upieczeni absolwenci prawa pracujący dla Wolters Kluwer poradzą sobie z ujednolicaniem, zanim Biuro się zastanowi, drukarnia wydrukuje, a poczta dostarczy zeszyciki OSN do sądów.

    A propos GIODO i WSA – nie chodzi o to, że argumentacja strony została przejęta. Zapomniałem o kluczowej informacji – opis argumentacji strony i argumentacja sądu są identyczne. Kubek w kubek, kropka w kropkę, ctrl + c i ctrl + v. Tak oto sądy administracyjne sprawują kontrolę legalności decyzji😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: