Archive for the ‘dostęp do zawodów prawniczych’ Category

Wpis warunkowy

czwartek, 6 Styczeń 2011

Tuż przed końcem roku Krajowa Rada Radców Prawnych podjęła uchwałę w sprawie dodatkowego kolokwium poprawkowego i wpisu warunkowego na II rok aplikacji radcowskiej w 2011 roku (tekst tutaj). W skrócie uchwała ta wprowadza możliwość uzyskania wpisu na II rok aplikacji przez osoby, które nie zdały kolokwium rocznego ani nie zdały kolokwium poprawkowego. Osoba korzystająca z takiego warunkowego wpisu na II rok aplikacji ma obowiązek przystąpienia do dodatkowego kolokwium poprawkowego najpóźniej do dnia 31 marca 2011r.

Moim zdaniem opisywana uchwała zasługuje na krytykę kilku powodów. Po pierwsze, uchwała ta stoi w sprzeczności z niepisaną regułą, w myśl której „nie zmienia się zasad w trakcie gry”. W chwili przystępowania do kolokwium aplikanci wiedzieli, że będzie tylko jedna możliwość poprawki. Po drugie, w mojej opinii ta uchwała zadziała demobilizująco na przyszłość: po co aplikant ma się uczyć, skoro po złych wynikach władze samorządu i tak wprowadzą dodatkową możliwość poprawki? Po trzecie, przyjęte rozwiązanie pokazuje, że wystarczy trochę nieprzychylnych komentarzy w Internecie, trochę skarg napisanych tu i tam a już się władze samorządowe łamią. Innymi słowy: postawa roszczeniowa górą.

Reklamy

Egzaminy prawnicze – odsłona kolejna

czwartek, 21 Październik 2010

Rok bez zmian w przepisach dotyczących dostępu do zawodów prawniczych jest rokiem legislacyjnie straconym. W związku z tym od kilku już lat trwa ustawodawczy okres burzy i naporu. Efekt jest zaś taki, że każdy kolejny rocznik kończący studia prawnicze ma do czynienia z innym stanem prawnym. I końca zmian nie widać. Miesiąc temu (20.09.2010r) odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy o państwowych egzaminach prawniczych (druk nr 3551). Warto zerknąć do stenogramu z tego posiedzenia Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. W mojej ocenie na uwagę zasługuje m.in. wystąpienie Prezesa Krajowej rady Radców Prawnych. Z powodu kompletnego braku pomysłów na kolejny wpis obszerne jego fragmenty (wystąpienia – nie Prezesa) wklejam poniżej:

„zdziwienie budzi uzasadnienie tego projektu. Prezentowane jest tam 5 tez. Przedstawię je i spróbuję krótko skomentować. Po pierwsze, twierdzi się, że dostęp do pomocy prawnej w Polsce jest utrudniony. Po drugie, twierdzi się, że usługi w naszym kraju są za drogie. Po trzecie, bez wprowadzenia na rynek doradców prawnych sytuacja w tym względzie nie ulegnie zmianie. Po czwarte, doradcy prawni będą gwarantować odpowiedni merytoryczny poziom usług właściwie zabezpieczający klienta w postępowaniu sądowym. Po piąte, aplikacja prowadzona przez samorządy zawodów prawniczych jest droga i przez to trudno dostępna. Są to tezy postawione w uzasadnieniu. Teraz chciałbym przedstawić fakty. Od pewnego czasu pojawia się informacja, która prostowana przez samorządy wraca jak bumerang. Jest to informacja, że w Polsce na 100 tys. mieszkańców przypada 68 osób świadczących pomoc prawną. W uzasadnieniu czytam: „Dostęp do pomocy prawnej w Polsce jest utrudniony, a usługi są drogie. W Polsce na 100 tys. mieszkańców przypada 68 osób świadczących pomoc prawną. Powyższe dane wskazują wyraźnie jak mała jest w Polsce liczba adwokatów i radców prawnych w stosunku do mieszkańców.” A jakie są fakty, które prezentujemy od dłuższego czasu? Na 27 państw w Unii Europejskiej Polska zajmuje 12 miejsce ze wskaźnikiem 99, a nie 68. Wielkość 68 jest absolutnie nieprawdziwą daną.

Po drugie, postawiono tezę, że usługi prawne w Polsce są za drogie. Nie znam wyników żadnych badań na temat kosztów usług prawnych, więc jest to pewnego rodzaju opinia. Chcę jednak przedstawić fakty oparte na badaniach OBOP z 2009 r. Wynika z nich, że w ciągu ostatnich 5 lat tylko 14% obywateli skorzystało z usług prawnych, tylko 1% ankietowanych wskazywał cenę jako powód nieskorzystania z tych usług, 99% ankietowanych wskazało, że nie korzysta z usług prawnika, bo nie ma takiej potrzeby. (…) Rozumiem troskę projektodawców, ale rozumiem też, że konsekwencją takiego poglądu będzie pochylenie się nad pięcioprocentowymi opłatami sądowymi, które są jednymi z najwyższych w Europie [chodzi o opłatę w sprawach cywilnych – Q.], a także rozumiem, że niebawem będziemy zajmować się ustawą o pomocy dla ubogich. Polska jest tu niechlubnym wyjątkiem w Europie, jeśli chodzi o brak takiej regulacji.

Teza trzecia zakłada, że bez wprowadzenia na rynek doradców prawnych sytuacja w dostępie do usług prawnych nie ulegnie zmianie. Jakie są dziś fakty? Aplikację radcowską i adwokacką odbywa 17,5 tys. osób. Z naszych wyliczeń wynika, że w latach 2013-2014 polski rynek usług prawnych będzie liczyć 50 tys. radców prawnych i adwokatów wykonujących ten zawód. To oznacza, że znajdziemy się w pierwszej dziesiątce krajów unijnych. Jeśli spojrzą państwo na tabelę, którą przekazaliśmy, to zauważą, że dziś przed nami są Włochy, Grecja, Hiszpania, Luksemburg, Portugalia, Wielka Brytania, Cypr, Niemcy, Bułgaria, Belgia i Węgry, a za nami Dania, Holandia, Czechy, Francja, Szwecja i wiele innych państw. (…)

Czwarta teza: doradcy prawni będą gwarantować odpowiedni merytoryczny poziom usług właściwie zabezpieczający interesy klienta w toku postępowania sądowego. Pozwolę sobie zacytować opinię Krajowej Rady Sądownictwa: „Dopuszczenie do reprezentowania stron w postępowaniu sądowym przez absolwentów wydziałów prawa, którzy posiadają jedynie wiedzę teoretyczną, stwarza poważne zagrożenie dla interesów obywateli, przy czym nie sposób uznać, by zabezpieczeniem tych interesów był wymóg posiadania przez osoby mające świadczyć pomoc prawną ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej.” (…) OBOP przeprowadził badanie na reprezentatywnej grupie studentów prawa. Wyniki: 1% spośród ankietowanych był zdania, że studia prawnicze bardzo dobrze przygotowują absolwentów do reprezentowania klientów przed sądem, 65% studentów wyraziło opinię, że studia dają jedynie wiedzę teoretyczną lub w ogóle nie pozwalają na właściwe wykonywanie wymienionych czynności, a 33% respondentów wskazało, że studia przygotowują do tej roli tylko częściowo.

Piąta teza: aplikacja prowadzona samorządy zawodów prawniczych jest droga i dlatego trudno dostępna. Kwota podana w uzasadnieniu, czyli 15 tys. zł, nie dotyczy jednego roku, to 3,5 roku, a więc należy tę kwotę stosownie podzielić. Pytanie, dlaczego twierdzi się, że aplikacja jest droga i z czym należy tę kwotę porównać? Dokonałem takiego porównania. Studia prawnicze w Wyższej Szkole Psychologii – 5,6 tys. zł, Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego – 7,5 tys. zł, Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego – 6,7 tys. zł, Wyższa Szkoła Zarządzania – 5,4 tys. zł. Są to koszty roczne studiów zaocznych. Jest więc pytanie, w porównaniu do czego aplikacja jest droga?

Absolwent pełnomocnikiem?

wtorek, 11 Sierpień 2009

W opinii z 23 lipca 2009r Krajowa rada Sądownictwa zajęła stanowisko w sprawie projektu ustawy o zmianie ustawy – kodeks postępowania cywilnego, w myśl którego do reprezentowania stron w postępowaniu sądowym uprawnieni byliby również absolwenci wydziałów prawa (tekst dostępny tutaj). W skrócie stanowisko to wygląda następująco:

Krajowa Rada Sądownictwa negatywnie ocenia przedstawiony do zaopiniowania projekt zmian (…). Przedstawiane propozycje doprowadzą do pogorszenia standardu świadczenia usług prawnych (…). Należy zaznaczyć, że z uwagi na charakter i wagę czynności podejmowanych w związku ze świadczeniem usług prawnych, nie można obniżać wymogów stawianych osobom pragnącym wykonywać zawód prawniczy.

Dopuszczenie do reprezentowania stron w postępowaniu sądowym przez absolwentów wydziałów prawa, którzy posiadają jedynie wiedzę teoretyczną stwarza poważne zagrożenie dla interesów obywateli, przy czym nie sposób uznać, by zabezpieczeniem tych interesów, był wymóg posiadania przez osoby mające świadczyć pomoc prawną ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. W szczególności w postępowaniu cywilnym kierującym się zasadą kontradyktoryjności skala szkód, jakie może wyrządzić stronie osoba niemająca odpowiedniego przygotowania oraz praktyki zawodowej, jest ogromna i w żaden sposób nie zostanie zrekompensowana przez wypłatę odszkodowania. (…)

Propozycje przedstawione w projekcie zmierzają do obniżenia kryteriów, jakie winny spełniać osoby, które mają wykonywać czynności o szczególnym charakterze i doniosłości z punktu widzenia zadań państwa i zapewnienia obywatelom właściwych środków ochrony gwarantowanych konstytucyjnie praw i wolności. Umożliwienie reprezentowania stron w postępowaniu sądowym osobom, które nie odbyły odpowiedniego szkolenia zawodowego oraz bez nadzoru merytorycznego i etycznego ze strony właściwego organu samorządu stanowi istotne zagrożenie interesów obywateli (…).”

Istotnie, jest coś zadziwiającego w tym dążeniu do zapewnienia absolwentom wydziałów prawa możliwości reprezentowania stron w postępowaniu sądowym. Oczywiście pomysł ten można dalej „twórczo” rozwijać, np. umożliwiając absolwentom wykonywanie zawodu doradcy podatkowego, biegłego rewidenta lub rzecznika patentowego.  

Liczy się wnętrze?

środa, 18 Luty 2009

W parlamencie dobiegają końca prace nad ustawą nowelizującą – po raz kolejny – zasady dostępu do zawodów prawniczych. Jednym z zagadnień, które wzbudzają największe kontrowersje jest kwestia formy egzaminu kończącego aplikację. Nie ma wśród parlamentarzystów zgody czy egzamin ten ma być wyłącznie pisemny, czy też ma obejmować – jak obecnie – również część ustną. Wydawać by się mogło, że w tej sprawie w toku prac legislacyjnych  wszystkie argumenty „za” i „przeciw” zostały już wypowiedziane. Tak jednak nie jest, czego dowodem może być stenogram z posiedzenia sejmowej Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka, które odbyło się 18 grudnia 2008r. W stenogramie tym znajdujemy następującą wypowiedź:

„Poseł Marian Filar (DKP):
Drodzy państwo, wybaczcie bardzo osobisty ton mojej wypowiedzi. Ona nie wpisuje się w żadne polityczne sprawy. Proszę państwa, nieco dziwi mnie państwa optyka. Państwo mówicie tak: egzamin ma być tylko pisemny, bo tylko taki jest obiektywny. O co głównie chodzi? Chodzi o to, że obiektywizm możemy sobie domniemać. Komu w końcu będziemy wierzyć, jak nie sobie samemu. Nie możemy przyjąć założenia, że ludzie na ogół są „bandą oszustów”. Bywają także i tacy. Nie o tym chciałem mówić. Chciałem natomiast mówić z pozycji człowieka, który przez 3/4 życia egzaminował. Owoce tego egzaminowania stwierdzam w całej okazałości na sali. Stwierdzam tym samym, że ten egzamin się udał.
Drodzy państwo, przecież to nie chodzi o to, żeby egzaminowany pięknie mówił. Tego się nauczy. Chodzi o to, żeby mówił do rzeczy i żeby można było wysondować, co tak naprawdę umie. Teraz jest taka „moda”, aby egzaminy były pisemne. Egzamin pisemny nigdy nie stwarza takich możliwości, jak egzamin ustny. Jako wieloletni egzaminator z pewnymi sukcesami wyrażę swoje stanowisko, wedle którego będę głosował za egzaminami ustnymi, bo po pierwsze wierzę w ludzi, a poza tym poprzez zastosowanie formy ustnej można się o wiele więcej dowiedzieć. Można zobaczyć, co „ma lala w środku” (przepraszam za kolokwializm). Nie da się tego zrobić na pisemnym egzaminie”
.