Archive for the ‘immunitet’ Category

Gdy dyskretna forma zawodzi…

środa, 22 Październik 2008

 

Na podstawie wniosku z 13 lipca 2007r prokurator Instytutu Pamięci Narodowej – Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w K. domagał się wydania zezwolenia na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Zbigniewa H., sędziego Sądu Najwyższego w stanie spoczynku. W ocenie autora wniosek o wydanie zezwolenia na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej jest uzasadniony ponieważ Zbigniew H. miał rzekomo „w dniu 14 lipca 1982 r. w Warszawie, jako funkcjonariusz państwa komunistycznego, będąc sędzią Sądu Najwyższego w Warszawie (…) w toku prowadzonego postępowania przeciwko Marianowi J. i Ryszardowi S., dopuścił się zbrodni komunistycznej, polegającej na przekroczeniu uprawnień i bezprawnym pozbawieniu wolności Mariana J. w ten sposób, że w dniu 14 lipca 1982r [podkreślenie moje – Quake] wydał wyrok o utrzymaniu w mocy wyroku Sądu Wojewódzkiego w K. z dnia 8 stycznia 1982r (…) w sprawie Mariana J., pomimo tego, że czyn, który zarzucano Marianowi J.(…) nie był przez prawo zabroniony, przez co pozbawił bezprawnie wolności Mariana J. do dnia 8 kwietnia 1983 r., które to zachowanie nosiło cechy represji politycznej stosowanej za jego przynależność do NSZZ Solidarność i było działaniem na jego szkodę.”  Cytowany zarzut opiera się zatem na założeniu, że sędzia SN orzekając w dniu 14 lipca 1982r miał świadomość, że doszło do antydatowania numeru Dziennika Ustaw zawierającego dekret o wprowadzeniu stanu wojennego (ten numer Dz. U. nosił datę 14 grudnia 1981r, mimo, że jego druk faktycznie rozpoczęto dopiero w godzinach rannych 17 grudnia 1981r, a ukończono go w dniu następnym).

 

Zarządzeniem z 26 lipca Prezes Sądu Najwyższego odmówił przyjęcia wyżej wskazanego wniosku wskazując na jego oczywistą bezzasadność. Zażalenie na powyższe zarządzenie Prezesa SN złożył prokurator Instytutu Pamięci Narodowej – Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w K., zaskarżając je w całości. Rozpoznając to zażalenie Sąd Najwyższy zdecydował się wyjątkowo dobitne wytłumaczyć dlaczego zaskarżone zarządzenie Prezesa SN jest prawidłowe. Niektóre sformułowania użyte w uzasadnieniu postanowienia z 05 października 2007r (SND 2/07) zasługują na dosłowne przytoczenie.

 

„(…) wskazane pismo procesowe prokuratora Instytutu Pamięci Narodowej – Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w K. nie we wszystkich fragmentach ma charakter klasycznego środka odwoławczego. Skarżący nie zechciał bowiem do końca respektować zasady, że zażalenie, tak jak każdy środek odwoławczy, nie może sprowadzać się do prostego powtórzenia argumentów użytych w skardze mającej zainicjować dany typ postępowania, bez zważania na to, czy i w jaki sposób do argumentów tych odniósł się już organ procesowy pierwszej instancji i bez rozważenia tego, czy powtarzane argumenty mogą mieć zastosowanie w realiach faktycznych i procesowych sprawy, w której środek ten jest wnoszony.(…)

 

„Skarżący zdaje się ignorować powszechnie akceptowaną regułę, zgodnie z którą zarzut błędu w ustaleniach faktycznych, przyjętych za podstawę rozstrzygnięcia (pomińmy oczywisty lapsus zażalenia, w którym mowa jest konsekwentnie o „orzeczeniu”, gdy tymczasem (…) należało wskazywane zarzuty odnosić do zaskarżonego „zarządzenia” ewentualnie „rozstrzygnięcia”), jest tylko wówczas słuszny, gdy zasadność ocen i wniosków, wyprowadzonych przez organ wydający rozstrzygnięcie pierwszoinstancyjne, nie odpowiada prawidłowości logicznego rozumowania. Zarzut ten nie może jednak sprowadzać się do samej tylko polemiki z ustaleniami poczynionymi w uzasadnieniu rozstrzygnięcia organu a quo, lecz powinien zmierzać do wykazania, jakich mianowicie konkretnie uchybień w zakresie zasad logicznego rozumowania dopuścił się ten organ w ocenie zebranego materiału dowodowego. Sama możliwość przeciwstawienia ustaleniom organu a quo odmiennego poglądu nie może zaś prowadzić do wniosku o dopuszczeniu się przez tenże organ błędu w ustaleniach (…) Uwzględniając powyższe, nie może być skuteczny środek odwoławczy, operujący ogólnikami typu: „Odmowa przyjęcia wniosku nastąpiła w wyniku oparcia się na części zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, przy jednoczesnym odmówieniu przymiotu wiarygodności przedstawionej we wniosku argumentacji” (…)

 

„Zauważyć wypada, że jeśli już upatrywać uchybień w zakresie zasad logicznego rozumowania, to stwierdzenie ich istnienia należałoby odnieść do wywodów zażalenia osadzonych w kontekście stwierdzeń zawartych we wniosku złożonym przez prokuratora IPN w dniu 13 lipca 2007 r. (które to pismo procesowe zainicjowało tok procedowania w niniejszej sprawie) i do wewnętrznej spójności samego wniosku. Na ten wewnętrzny brak logiki w twierdzeniach organów prokuratury w delikatny sposób zwrócił uwagę już Prezes Sądu Najwyższego w zaskarżonym zarządzeniu. Skoro owa dyskretna forma okazała się zawodna, obecnie należy sprzeczności te wytknąć już w sposób otwarty. Na s. 7 maszynopisu wniosku znajduje się odpowiadające faktom historycznym ustalenie, że „obecnie (podkreślenie – SN) jest to już faktem powszechnie wiadomym, co wynika z informacji Biura Prawnego Urzędu Rady Ministrów, a także z zeznań głównego specjalisty wymienionego urzędu ds. legislacji Antoniego K., to Dziennik Ustaw Nr 29 z 1981r. z tekstem dekretu o stanie wojennym i o postępowaniach szczególnych w sprawach o przestępstwa i wykroczenia w czasie obowiązywania stanu wojennego był antydatowany, gdyż jego druk rozpoczęto dopiero w godzinach rannych 17 grudnia 1981 r., a ukończono go w dniu następnym” (składnia zdania jak w oryginale – uwaga SN). Już tylko w kontekście użytego przez prokuratora IPN prawidłowego stwierdzenia, że „obecnie” fakt ten jest powszechnie znany, należałoby postawić pytanie, jak – w świetle zasad logiki oraz reguł wiedzy i doświadczenia życiowego – można z tego, iż „obecnie” coś jest powszechnie znane, wywodzić czyjkolwiek obowiązek posiadania wiedzy co do takiego faktu w przeszłości i, co więcej, czynić mu z tego tytułu zarzut, a z zarzutu tego wywodzić wszelkie skutki prawne, o jakich mowa tak we wniosku zmierzającym do zainicjowania postępowania o uchylenie immunitetu, jak i w rozpoznawanym środku odwoławczym. Dodać należy, że autor powyższego sformułowania, zawartego we wniosku prokuratury, musiał posiadać wiedzę o dacie, w jakiej ujawniona została newralgiczna informacja Biura Prawnego Urzędu Rady Ministrów (…) zapewne nie przez przypadek, najpierw na kilkunastu stronach wniosku, a obecnie na kilku stronach zażalenia, nie pada data pisma Biura Prawnego Urzędu Rady Ministrów Nr Pr. 147 – 67/91 [chodzi tu pismo z 1991, w którym po raz pierwszy oficjalnie poinformowano, że doszło do antydatowania Dziennika Ustaw zawierającego dekret w wprowadzeniu stanu wojennego], albowiem podanie tej daty ukazywałoby jak na dłoni wewnętrzny brak logiki twierdzenia, iż możliwe było posiadanie przez sędziów orzekających w latach osiemdziesiątych świadomości okoliczności ujawnionych dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych, a w konsekwencji wywodzenie z nielogicznego założenia wyjściowego także i założeń dalszych, mających uzasadnić tezę o dopuszczeniu się między innymi przez sędziego Zbigniewa H. czynów wypełniających znamiona przestępstw (…).”

 

„Jak już wyżej zasygnalizowano, w rozpoznawanym zażaleniu odwołano się do jednego tylko argumentu, mającego służyć za uzasadnienie zarzutu z pkt II jego petitum, który nie stanowił powtórzenia treści samego wniosku. Argumentem tym jest rzekome twierdzenie A. Strzembosza oraz M. Stanowskiej, że sędziom warszawskim już na początku lat osiemdziesiątych znany był fakt antydatowania Dziennika Ustaw zawierającego dekret o stanie wojennym. Istotnie, gdyby argument ten okazał się trafny, mógłby on i powinien, bez wątpienia, prowadzić do uwzględnienia środka odwoławczego i wzruszenia zaskarżonego zarządzenia. Jedynie na marginesie zauważyć należy, że przy prawidłowej konstrukcji zażalenia odwołanie się do tego argumentu w uzasadnieniu powinno być poprzedzone w samym petitum przywołaniem jako podstawy prawnej   art. 427 § 3 k.p.k. w zw. z art. 466 § 1 k.p.k. oraz w zw. z art. 80 § 3 zd. 3 (…) u.s.p. i art. 128 u.s.p. Jest rzeczą oczywistą, że to bynajmniej nie wskazany mankament konstrukcyjny wpłynął na zdyskwalifikowanie także i tego argumentu. Rzecz bowiem w tym, że okazał się on całkowicie – oględnie rzecz nazywając – nieprawdziwy. Można mieć jedynie nadzieję, że odwołanie się do treści mających rzekomo figurować we wskazanej przez prokuratora IPN publikacji, z całkowitym wypaczeniem ich sensu, jest po prostu wynikiem nieuważnej lektury książki A. Strzembosza i M. Stanowskiej przez skarżącego, nie wynika zaś z innych przyczyn. Twierdzenie, że na s. 239-245 opracowania „Sędziowie warszawscy w czasie próby 1981-1988”, Warszawa 2005, figurować mają dowody, iż w latach 80. „stosunkowo często jako podstawę uniewinnienia powoływano fakt, iż zarzucane czyny w chwili ich popełnienia były niekaralne w związku z późniejszym opublikowaniem Dziennika Ustaw zawierającego dekret o stanie wojennym”, najzwyczajniej nie odpowiada prawdzie. Stwierdzenie takie nie jest bowiem powiązane na wskazanych stronicach z żadnym z orzeczeń przytaczanych przez autorów książki. Co więcej, gdyby prokurator IPN uważnie odczytał treści zawarte na powoływanych stronicach, to doszedłby do konkluzji, że wręcz zaprzeczają one przyjmowanemu przezeń założeniu. Na wskazanych stronicach przywoływane są bowiem, co prawda, wyroki uniewinniające, ale w odniesieniu do niektórych z nich figuruje nadto informacja, że w zakresie niektórych zarzutów, zawartych w tych samych wyrokach, nastąpiło umorzenie postępowania z powodu stwierdzenia przedawnienia albo np. zastosowano instytucję warunkowego umorzenia postępowania. Jest oczywiste, że w wypadku posiadania przez sędziów wydających te orzeczenia świadomości tzw. antydatowania Dziennika Ustaw Nr 29 z 1981 r., odwoływanie się, choćby w części, do instytucji przedawnienia lub warunkowego umorzenia postępowania stanowiłoby nie tylko rażącą niekonsekwencję, ale powinno być przez prokuratora IPN oceniane tak samo, jak zachowanie sędziego Zbigniewa H. Tak więc inna musiała być tzw. podstawa prawna wyroków uniewinniających wydawanych w sprawach, których sygnatury przytoczone zostały przez A. Strzembosza i M. Stanowską. W jeszcze bardziej oczywisty sposób wypaczone zostały przez skarżącego treści zawarte na powoływanej przezeń s. 101 opracowania pióra dwójki wskazanych autorów. Istotnie, na tej właśnie stronie figuruje tak eksponowane przez prokuratora IPN stwierdzenie, że „stosunkowo często przy wydawaniu wyroku uniewinniającego powoływano się na to, że zarzucane czyny w chwili ich popełnienia były niekaralne w związku z późniejszym opublikowaniem Dziennika Ustaw zawierającego dekrety «wojenne». Niekiedy uniewinnienie następowało z braku wystarczającej podstawy faktycznej”. Tyle tylko, że w sposób niebudzący najmniejszych wątpliwości odnosi się ono do wyroków ferowanych w tzw. postępowaniach rehabilitacyjnych, toczących się w latach 90., w związku z wnoszeniem przez uprawnione podmioty rewizji nadzwyczajnych lub wniosków o wznowienie postępowania, a nie, jak sugeruje skarżący, do wyroków „wydanych w latach 80.”. W celu właściwego zrozumienia tekstu wystarczyło zapoznać się z kontekstem cytowanego przez prokuratora IPN fragmentu, to jest z kilkoma zdaniami poprzedzającymi ten fragment lub kilkoma zdaniami następującymi po nim albo choćby z przypisami zawartymi na s. 100 i 101 książki A. Strzembosza oraz M. Stanowskiej, w tym także i z przypisem o numeracji 54, dotyczącym cytowanych zdań, w których to odnośnikach przywoływane są sygnatury spraw z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych i daty orzeczeń późniejsze od newralgicznego dnia 9 kwietnia 1991 r., w którym ujawnione zostało antydatowanie Dziennika Ustaw Nr 29 z 1981 r.  Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny stwierdza więc z całą stanowczością, że ani na stronicach wskazanych przez autora środka odwoławczego, ani w żadnym innym fragmencie powoływanej książki nie można znaleźć jakiegokolwiek uzasadnienia dla twierdzenia, że „sędziowie i prokuratorzy, w tym także sędzia Zbigniew H., mogli posiadać wiedzę pozwalającą odrzucić domniemanie zgodności czasu publikacji aktu prawnego z datą wskazaną w Dzienniku Ustaw zawierającym ten akt”. W konsekwencji zaś tezę zgłoszoną przez prokuratora IPN na k. 6 maszynopisu uzasadnienia, że „okoliczność tę uznać należy za fakt notoryjny, który na mocy  art. 168 k.p.k. nie wymaga dowodu” wolno uznać już nie tylko za całkowicie bezzasadną, ale wręcz paradoksalną”.

Reklamy

Uchylenie i umorzenie

sobota, 13 Wrzesień 2008

Całkiem niedawno cytowałem uzasadnienie decyzji Ministra Sprawiedliwości, na mocy której odmówiono mi dostępu do treści wniosku Prokuratora Okręgowego w Płocku o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Zbigniewa Ziobry (szczegóły tutaj). Pozwoliłem sobie zaskarżyć tę decyzję (tj. złożyłem wniosek o ponowne rozpoznanie sprawy). Dziś odebrałem rozstrzygnięcie w tej sprawie, którego fragmenty poniżej przedstawiam:

„Działając na podstawie art. 138 § 1 pkt. 2 w zw. z art. 127 § 3 i art. 105 § 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 – kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. 2001, Nr 98, poz. 1071 z późn. zm.) po rozpoznaniu wniosku Pana (…) z dnia 14 sierpnia 2008r (data wpływu do Ministerstwa Sprawiedliwości – 19 sierpnia 2008r) o ponowne rozpoznanie sprawy o udostępnienie informacji publicznej poprzez przesłanie kopii wniosku Prokuratora Okręgowego w Płocku o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Zbigniewa Zbiory [tak w oryginale – Quake], sporządzonego w sprawie V Ds. 22/08/Sw,

orzeka się o:

uchyleniu decyzji Prokuratora Generalnego nr PR I 066-25/08 z dnia 8 sierpnia 2008r i umorzeniu postępowania w sprawie.

Uzasadnienie

(…) Po ponownym przeanalizowaniu akt sprawy PR I 066-25/08 stwierdzono, iż decyzja Prokuratora Generalnego z dnia 08 sierpnia 2008r obarczona jest wadą określoną w art. 156 § 1 pkt. 2 kodeksu postępowania administracyjnego, tj. wydana została bez podstawy prawnej.

Zauważyć bowiem należy, że choć akta postępowania przygotowawczego niewątpliwie są przedmiotem zawierającym treści o charakterze informacji publicznych – dotyczą bowiem działania organów publicznych – to jednocześnie art. 1 ust. 2 ustawy z dnia 6 września 2001r o dostępnie do informacji publicznej stanowi, że przepisy tej ustawy nie naruszają przepisów innych ustaw określających odmienne zasady i tryb dostępu do informacji będących informacjami publicznymi.

Odnośnie akt postępowań karnych będących w toku, taką ustawą szczególną jest kodeks postępowania karnego, który w art. 156 § 1 -5 i art. 159 w sposób wyczerpujący określa zasady i tryb dostępu do akt postępowania przygotowawczego.

W świetle powyższych regulacji uznać należy, iż do udostępniania dokumentów z akt postępowania przygotowawczego nie stosuje się trybu postępowania określonego w ustawie o dostępie do informacji publicznej (…).

Osoba chcąca uzyskać określone dokumenty z akt postępowania przygotowawczego, powinna bowiem wystąpić o ich udostępnienie w trybie wskazanych powyżej przepisów kodeksu postępowania karnego do podmiotu właściwego, którym w świetle aktualnego brzmienia art. 156 § 5 tej ustawy jest prokurator prowadzący postępowanie (…).

Skoro zatem – jak to ma miejsce w niniejszej sprawie – dochodzi do ustalenia, iż zasady i tryb dostępu do informacji znajdujących się aktach toczącego się postępowania karnego określają przepisu ustaw innych niż ustawa o dostępie do informacji publicznej, to w konsekwencji uznać należy, iż organ władzy publicznej nie miał podstaw do stosowania do rozpoznawania wniosku strony przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej i wydania decyzji administracyjnej o odmowie udzielenia informacji publicznej (…).

Z uwagi na powyższe decyzję administracyjną Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego (…) należało uchylić jako wydaną bez podstawy prawnej.

Jednocześnie (…) postępowanie administracyjne (…) należało umorzyć, albowiem zagadnienia nim objęte nie podlegają rozpoznaniu w postępowaniu administracyjnym przewidzianym przepisami ustawy o dostępie do informacji publicznej lecz w postępowaniu karnym, regulowanym przepisami kodeksu postępowania karnego, a co za tym idzie, postępowanie administracyjne uznać należy za bezprzedmiotowe.”

 

Mimo „przegranej” sprawy mam pozytywne wrażenia po lekturze tej decyzji. Po pierwsze, uważam że jest ona merytorycznie prawidłowa, tzn. postępowanie administracyjne w tej sprawie nie powinno się w ogóle toczyć. Po drugie, warto odnotować, że Minister potrafi się przyznać do błędu – decyzja została uchylona, co w trybie wniosku o ponowne rozpoznanie sprawy zdarza się dość rzadko (ponownego rozpoznania sprawy dokonuje ten sam organ, który wydał pierwszą decyzję). A samym umorzeniem postępowania nie ma się co przejmować – w końcu i tak mniej więcej wiadomo co było w tym wniosku prokuratury z Płocka…

Biuletyn

Niedziela, 24 Sierpień 2008

Podczas mojego urlopu ukazał się – z pewnym opóźnieniem – biuletyn ze słynnego posiedzenia Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich dotyczącego wyrażenia przez Sejm zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności posła Z. Ziobry (tekst tutaj). Atmosfera panująca podczas posiedzenia komisji spowodowała, że sama czynność odczytywania wniosku prokuratury o wyrażenie przez Sejm zgody na pociągnięcie posła do odpowiedzialności karnej została wyjątkowo skutecznie zagłuszona przez posłów. W biuletynie co chwilą pojawiają się przypisy typu: „hałas na sali”, „krzyki”, „wrzawa”, „hałas powstały z pomieszania wielu głosów”, „sala wrze”, itp. itd. Z wypowiedzi Prokuratora Krajowego Marka Staszaka wygłoszonej pod koniec posiedzenia Komisji można jednak zrekonstruować główne punkty opisywanego wniosku prokuratury.

Po pierwsze – zdaniem prokuratury – posłowi Z. Ziobrze należy postawić zarzut popełnienia przestępstwa z art. 231 § 1 w zbiegu z artykułem 266 § 2 k.k. i w zbiegu z art. 51 ustawy o ochronie danych osobowych. Moim skromnym zdaniem zarzut naruszenia ustawy o ochronie danych osobowych jest w tym wypadku wysoce dyskusyjny: w postanowieniu z 21 listopada 2007r (IV KK 376/06) Sąd Najwyższy stwierdził jasno, że udostępnienie danych osobowych tylko jednej osobie nie wyczerpuje znamion omawianego przestępstwa (przepis mówi bowiem o udostępnieniu danych lub umożliwieniu do nich dostępu „osobom nieupoważnionym”).

Po drugie, w ocenie prokuratury, samo sporne zdarzenie wyglądało następująco: w okresie pomiędzy 29 grudnia 2005 roku, a 24 stycznia 2006 roku (dokładnej daty nie ustalono ale nie budzi wątpliwości prokuratury, że samo zdarzenie miało miejsce) do Ministerstwa Sprawiedliwości został wezwany telefonicznie prokurator Miłoszewski, który wówczas pracował w Wydziale do Spraw Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. Był on jednym z referentów tzw. śledztwa paliwowego. Został on zawezwany do gabinetu Ministra Sprawiedliwości wraz z materiałami pochodzącymi z tego śledztwa. Po przyjeździe prokurator Miłoszewski przekazał te materiały ministrowi Ziobrze, który po ich obejrzeniu, zdecydował, że ma się z nim udać gdzieś poza ministerstwo, przy czym nie uzyskał informacji, dokąd mają jechać. W drodze – jak wynika z zeznań prokuratora Miłoszowskiego – obaj panowie na temat tego dokąd jadą nie komunikowali się, albowiem minister Ziobro cały czas rozmawiał przez telefon komórkowy. Podróż skończyła się pod siedzibą Prawa i Sprawiedliwości. Wówczas prokurator Miłoszewski został poinformowany, że te materiały minister Ziobro ma zamiar pokazać J.Kaczyńskiemu, tj. posłowi na Sejm, prezesowi partii i członkowi Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Po trzecie, prokurator krajowy Marek Staszak podkreślił, iż J. Kaczyński nie posiadał w owym czasie tzw. poświadczenia bezpieczeństwa, dającego mu dostęp do informacji niejawnych (na potwierdzenie tej okoliczność uzyskano pisemną informację z ABW). Co istotne: w ocenie prokuratury nawet gdyby poseł J. Kaczyński posiadał poświadczenie bezpieczeństwa, to ten fakt nie przesądzał jeszcze o możliwości udostępnienia mu akt postępowania karnego. Do udostępnienia akt konieczne jest bowiem istnienie związku między przedmiotem śledztwa a zakresem działania podmiotu, który ma uzyskać dostęp do akt. Prokurator Staszak stwierdził wprost: „myślę więc, że jest tu pewien mit wokół tych poświadczeń bezpieczeństwa. One dają co prawda prawo wglądu do informacji niejawnych, ale dają prawo do wglądu do informacji niejawnych tych, które są ze względu na wykonywany zawód, czy stanowisko, konieczne do przekazania takiej osobie. A więc – taka jest moja ocena – nawet, gdyby pan prezes Kaczyński posiadał takie poświadczenie, to też uznalibyśmy udostępnienie mu tych akt za nadużycie”.

Po czwarte, u podstaw wniosku o wyrażenie zgody na uchylenie immunitetu legła analiza ustawy o prokuraturze. W ocenie prokuratury Prokurator Generalny może wykonywać tylko te czynności procesowe, które są dla niego zastrzeżone, czy to w ustawie o prokuraturze, czy w kodeksie postępowania karnego (np. wnosi na przykład kasację w trybie nadzwyczajnym, art. 521 k.p.k.). Zatem uprawnienia Prokuratora Generalnego w zakresie czynności procesowych są enumeratywnie wyliczone. Rozpoznając opisywaną sprawę prokuratura musiała więc znaleźć odpowiedź na następujące pytanie: czy udostępnienie akt w postępowaniu przygotowawczym jakiejkolwiek osobie, to jest czynność procesowa, czy też nie? W ocenie prokuratura Staszaka nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Przepisy dotyczące udostępniania akt, a konkretnie art. 156 § 5 kodeksu postępowania karnego, znajduje się w rozdziale 17 (zatytułowanym „Przeglądanie akt i sporządzanie odpisów”). Ten rozdział, znajduje się natomiast w dziale IV kodeksu (zatytułowanym „Czynności Procesowe”). W rezultacie, zdaniem prokuratury, zarówno umieszczenie tego przepisu w odpowiednim dziale i w odpowiednim rozdziale kodeksu postępowania karnego, jak i merytoryczna treść tego przepisu, stanowi ewidentnie o tym, że udostępnienie akt na podstawie art. 156 § 5 Kodeksu postępowania karnego jest czynnością procesową. Z twierdzenia tego wynika zaś zdaniem prokuratury, że Prokurator Generalny nie miał prawa wydać prokuratorowi polecenia udostępnienia akt osobie trzeciej. Dzieje się tak ponieważ art. 10 ustawy o prokuraturze mówi wprost, że zarządzenia, polecenia i wytyczne Prokuratora Generalnego nie mogą dotyczyć treści czynności procesowych.

Po piąte, w ocenie prokuratury art. 156 § 5 Kodeksu postępowania karnego daje możliwość udostępniania akt osobie trzeciej, tj. osobie niebędącej stroną postępowania tylko wówczas, jeżeli istnieje jakiś interes publiczny, bądź przede wszystkim interes postępowania, który by nakazywał tej osobie akta udostępnić. Prokurator Staszak podkreślił, że nie wpłynął żaden wniosek od posła Jarosława Kaczyńskiego, choćby ustny, który by mówił o tym, że chciałby zobaczyć te akta z jakiegoś konkretnego powodu. Nie było więc żadnej możliwości oceny, czy istnieje interes publiczny przemawiający za tym, żeby poseł Jarosław Kaczyński te akta oglądał. Warto w tym miejscu wskazać, ż prokuratura sprawdziła również, czym zajmowała się Rada Bezpieczeństwa Narodowego w tym okresie, kiedy doszło do udostępnienia tych akt. Z ustaleń prokuratury wynika, że miała ona swoje inauguracyjne posiedzenie. Dotyczyło ono kwestii energetycznych, ale jedynie w kontekście legislacyjnym i w kontekście budowy gazoportu. Jej posiedzenie nie dotyczyło zaś przestępstw lub patologii, które byłyby związane z energetyką.

 

Jak więc widać lektura biuletynu z posiedzenia Komisji pozwala w miarę dokładnie poznać treść wniosku prokuratury. I żadna odmowna decyzja tego nie jest w stanie zmienić.

Odmowa

wtorek, 12 Sierpień 2008

Dziś mały aneks do niedawnego wpisu dotyczącego wyrażenia zgody na pociągniecie posła do odpowiedzialności karnej. Otóż pod koniec lipca wystąpiłem do Prokuratora Generalnego z wnioskiem o udostępnienie kopii wniosku o wyrażenie zgody na pociągniecie do odpowiedzialności karnej posła Zbigniewa Zbiory. Poniżej kopia decyzji, którą otrzymałem wczoraj.

„Działając na podstawie art. 16 i art. 5 ust. l ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. Nr 112, póz. 1198 z późn. zm.) po rozpatrzeniu wniosku Pana (…) z dnia 26 lipca 2008r o udostępnienie informacji publicznej poprzez przesłanie kopii wniosku Prokuratora Okręgowego w Płocku o wy-rażenie zgody na pociągniecie do odpowiedzialności karnej posła Zbigniewa Zbiory, sporządzonego w sprawie V Ds. 22/08/Sw orzeka się, co następuje: odmawia się udostępnienia informacji publicznej.

UZASADNIENIE

W dniu 26 lipca 2008r Pan (…) skierował do Ministerstwa Sprawiedliwości wniosek o udostępnienie informacji publicznej, żądając przesłania kopii wniosku Prokuratora Okręgowego w Płocku o wyrażenie zgody na pociągniecie do odpowiedzialności karnej posła Zbigniewa Zbiory, sporządzonego w sprawie V Ds. 22/08/Sw.

Z ustaleń dokonanych w Prokuraturze Krajowej wynika, iż wskazane powyżej postępowanie przygotowawcze znajduje się nadal w toku.

W myśl przepisu art. 1 ust. 2 ustawy z dnia 6 września 2001r o dostępie do informacji publicznej, jeżeli inne ustawy inaczej określają zasady i tryb dostępu do informacji, które mieszczą się w definicji informacji publicznej, to stosuje się przy udostępnianiu tych informacji zasady i tryb przewidziany w tych ustawach.

W przypadkach postępowań przygotowawczych znajdujących się w toku taką ustawą jest ustawa z dnia 6 czerwca 1997r – Kodeks postępowania karnego (Dz. IJ. Nr 89, póz. 555 z późn. zm.), której przepisy określające zasady udostępniania akt sprawy sądowej i akt postępowania przygotowawczego stanowią lex specialis w stosunku do przepisów ogólnych, dotyczących dostępu do informacji publicznej, zawartych w przywołanej powyżej ustawie z dnia 6 września 2001r. Powyższy pogląd prawny wyraził także Naczelny Sąd Administracyjny, który w orzeczeniu z dnia 8 lutego 2005r w sprawie o sygn. akt OSK 1113/04 stwierdził, iż udostępnieniu na zasadach określonych w ustawie z dnia 6 września 2001r o dostępie do informacji publicznej podlegają jedynie akta postępowania przygotowawczego zakończonego umorzeniem, natomiast odmienny tryb dostępu dotyczy spraw będących w toku.

Podkreślić należy, iż zgodnie z treścią art. 156 § 5 Kodeksu postępowania karnego akta w toku postępowania przygotowawczego mogą być w wyjątkowych wypadkach udostępniane innym osobom za zgodą prokuratora prowadzącego lub nadzorującego postępowanie, którym w tym przypadku jest prokurator z Prokuratury Okręgowej w Płocku oraz Prokurator Okręgowy w Płocku, jako autor pisma procesowego w postaci wniosku o uchylenie immunitetu, zawierającego w swej treści szeroki opis ustaleń tego postępowania w oparciu o zeznania przesłuchanych świadków i inne przeprowadzone dowody.

Zauważyć przy tym należy, że powszechnie aprobowany jest przez przedstawicieli doktryny pogląd, że proces karny jest co do zasady jawny na etapie rozprawy głównej, a niejawny na etapie postępowania przygotowawczego. Wiąże się to z koniecznością zapewnienia dyskrecji na najbardziej wrażliwym etapie postępowania karnego, związanego z gromadzeniem i utrwalaniem dowodów. Jest to podyktowane zarówno interesem śledztwa, jak i interesem domniemanego sprawcy przestępstwa. Zasada ta została wzmocniona dodatkowo przepisami Kodeksu karnego, penalizującymi w art. 241 § 1, zachowania polegające na rozpowszechnianiu publicznym wiadomości z postępowania przygotowawczego przed ich ujawnieniem w postępowaniu sądowym. Tym samym dokumenty wytworzone w toku śledztwa prowadzonego w sprawie V Ds. 22/08/Sw Prokuratury Okręgowej w Płocku objęte są tajemnicą postępowania przygotowawczego, która to okoliczność, przy jednoczesnym braku zgody Prokuratora Okręgowego w Płocku, uniemożliwia wydanie wnioskodawcy żądanego dokumentu”.