Archive for the ‘podatki’ Category

Zwrot akcyzy – nowy projekt

Niedziela, 20 20 kwietnia08

.

Do Sejmu właśnie trafił nowy (rządowy) projekt ustawy o zwrocie nadpłaty w podatku akcyzowym zapłaconym z tytułu nabycia wewnątrzwspólnotowego albo importu samochodu osobowego (tekst projektu dostępny jest tutaj). Jest to już druga próba uregulowania problemu, poprzednim razem ustawy nie udało się uchwalić z powodu skrócenia kadencji Sejmu. Jak łatwo się domyślić projekt dotyczy zwrotu podatnikom tej części akcyzy, która była pobierana w wysokości niezgodnej z przepisami unijnymi. Innymi słowy – w założeniu projektodawców – ustawa ma umożliwić wykonanie wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z 18 stycznia 2007r (C-313/05, Maciej Brzeziński / Dyrektor Izby Celnej w Warszawie), dotyczącego zgodności z prawem wspólnotowym polskich przepisów w zakresie opodatkowania podatkiem akcyzowym nabycia samochodów osobowych. W orzeczeniu tym ETS uznał, że przepisy o  podatku akcyzowym w dotychczasowym brzmieniu powodowały, iż samochody osobowe nabywane wewnątrzwspólnotowo po 1 maja 2004r mogły być wyżej opodatkowane podatkiem akcyzowym od sprzedawanych samochodów już zarejestrowanych w Polsce, co jest niezgodne z art. 90 TWE.

 

Na szczególną uwagę zasługuje jeden z przepisów opisywanego projektu. Otóż art. 8 noweli przewiduje dodanie nowego art. 82a do ustawy z dnia 23 stycznia 2004 r. o podatku akcyzowym (Dz. U. Nr 29, poz. 257, z późn. zm.) Nowy przepis ma uzyskać następujące brzmienie:

  1.  Jeżeli wysokość podstawy opodatkowania w  przypadku sprzedaży na terytorium kraju albo nabycia wewnątrzwspólnotowego samochodu osobowego, bez uzasadnionej przyczyny, znacznie odbiega od średniej wartości rynkowej tego samochodu osobowego, organ podatkowy lub organ kontroli skarbowej wzywa podatnika do zmiany wysokości podstawy opodatkowania lub wskazania przyczyn uzasadniających podanie jej wysokości w kwocie znacznie odbiegającej od średniej wartości rynkowej samochodu osobowego.
  2. W razie nieudzielenia odpowiedzi, niedokonania zmiany wysokości podstawy opodatkowania lub niewskazania przyczyn, które uzasadniają podanie jej wysokości znacznie odbiegającej od średniej wartości rynkowej, organ podatkowy lub organ kontroli skarbowej określi wysokość podstawy opodatkowania.
  3. Jeżeli wysokość podstawy opodatkowania ustalona z uwzględnieniem opinii biegłego odbiega co najmniej o 33% od zadeklarowanej podstawy opodatkowania, koszty opinii biegłego lub biegłych ponosi podatnik.
  4. Średnią wartością rynkową samochodu osobowego jest wartość ustalana na podstawie notowanej na rynku krajowym, w dniu powstania obowiązku podatkowego, średniej ceny samochodu osobowego zarejestrowanego na terytorium kraju tej samej marki, modelu, rocznika oraz jeżeli jest to możliwe do ustalenia wyposażenia i  o przybliżonym stanie technicznym, co nabyty na terytorium kraju lub nabyty wewnątrzwspólnotowo samochód osobowy.

 

Jest to nic innego jak zmiana podstawy opodatkowania podatkiem akcyzowym polegająca na przyjęciu, że podstawę opodatkowania stanowi „średnia wartość rynkowatakiego samochodu osobowego. Warto zauważyć, że obecnie – zgodnie z art. 82 ust. 3 ustawy o podatku akcyzowym – w przypadku nabycia wewnątrzwspólnotowego samochodu osobowego podstawą opodatkowania jest „kwota, jaką nabywca jest obowiązany zapłacić”. Jak widać opisywana zmiana ma więc charakter istotny.

 

Warto jednocześnie podkreślić, że w dotychczasowym orzecznictwie nie budziło wątpliwości, że pojęcie „kwota, jaką nabywca obowiązany jest zapłacić” należy traktować jako synonim ceny faktycznie zapłaconej. Tym samym za niedopuszczalne uznawano interpretowanie tego pojęcia jako oznaczającego „średnią wartość rynkową”. W wyroku z 16 marca 2007r Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu słusznie wskazał, że:

 

Określając podstawę opodatkowania polski ustawodawca (…) nie stosuje kryterium „wartości rynkowej” towaru, lecz posługuje się kryterium (…) „kwoty, jaką nabywca jest obowiązany zapłacić”. Mając na względzie powyższe uregulowania dotyczące polskiego podatku akcyzowego, przez „wartość rynkową podobnych pojazdów”, do której nawiązuje ETS w drugim punkcie sentencji wyroku należy rozumieć (…) kwotę, jaką nabywca jest obowiązany zapłacić w przypadku nabycia wewnątrzwspólnotowego. (…) Podstawę opodatkowania powinna stanowić kwota, jaką nabywca jest obowiązany zapłacić w przypadku nabycia wewnątrzwspólnotowego, a więc rzeczywista cena uiszczona w związku z nabyciem samochodu.

 

Opisywana zmiana sama w sobie nie jest problemem gdyż ustawodawca posiada znaczny zakres swobody regulacyjnej zarówno w zakresie określania podstaw opodatkowania, jak również stawek podatku. Problem polega na tym, że zgodnie z art. 9 opisywanej nowelizacji nowe przepisy „stosuje się również do postępowań wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie ustawy, dotyczących stwierdzenia nadpłaty w podatku akcyzowym zapłaconym z tytułu nabycia wewnątrzwspólnotowego albo importu samochodu osobowego, dokonanego w  okresie od dnia 1 maja 2004r do dnia 30 listopada 2006”. Jest to zatem nic innego jak zmiana reguł w trakcie gry. Nowelizacja doprowadzi do sytuacji, w której w chwili transakcji podstawę opodatkowania stanowiła rzeczywiście zapłacona cena (nawet jeśli nie była to cena rynkowa), zaś w chwili zwrotu nadpłaty podstawę opodatkowania stanowić będzie średnia wartość rynkowa pojazdu. Rezultat takiej nowelizacji jest dość łatwy do przewidzenia: duża część wniosków o zwrot nadpłaty zostanie załatwiona odmownie.

Pewność – c.d.

Wtorek, 19 20 lutego08

Całkiem niedawno pisałem na temat rozbieżności jakie wywołała w praktyce organów podatkowych sprawa dokonywania wpłat do funduszy inwestycyjnych za pomocą akcji albo udziałów w spółkach z o.o.. W opisywanej wówczas sprawie chodziło o sytuację, w której rozbieżność poglądów dotyczyła interpretacji urzędów skarbowych i Ministra Finansów (działającego za pośrednictwem Dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie). Obecnie sprawa przyjęła jeszcze bardziej niespodziewany obrót. Przypomnijmy: aktualnie interpretacje indywidualne wydawane są wyłącznie przez Ministra Finansów. Minister Finansów upoważnił zaś do działania w swoim imieniu dyrektorów czterech Izb Skarbowych (w Warszawie, Bydgoszczy, Katowicach i Poznaniu). Nie zmienia to jednak faktu, że organ wydający interpretacje jest jeden – i jest nim minister. Wydawać by się więc mogło, że w ramach jednego organu wydawanie interpretacji podatkowych będzie miało charakter jednolity, tj. wszyscy czterej dyrektorzy Izb Skarbowych będą prezentować „wspólny front” przy udzielaniu informacji podatnikom.

Ale nic bardziej błędnego. Otóż okazuje się, że opisywanej sprawie (tj. dokonywania wpłat do funduszu inwestycyjnego za pomocą akcji lub udziałów w spółce z o.o.) istnieją obecnie sprzeczne interpretacje Ministra Finansów! Wygląda to tak: Minister Finansów, rękoma Dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie, napisał, że opisywana transakcja podlega opodatkowaniu jako zbycie akcji albo udziałów w spółce z o.o. (interpretacja z 05 października 2007r, IPPB2/415-21/07-2/AZ). Jednocześnie ten sam Minister Finansów, rękoma Dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach, wydał decyzję, zgodnie z którą identyczna transakcja nie podlega opodatkowaniu (interpretacja z 28 listopada 2007r, IBPB3/423-87/07/BG/KAN-519/08/07). Obie interpretacja zostały opublikowane w centralnej bazie interpretacji prowadzonej na stronie internetowej Ministerstwa Finansów. Jednym słowem: bądź mądry podatniku i rób jak uważasz bo Ministerstwo Finansów samo w tej sprawie nie ma sprecyzowanego poglądu.

Gdy przeczytałem te sprzeczne interpretacje znalazłem uzasadnienie projektu tej ustawy, która wprowadziła zasadę, zgodnie z którą interpretacje indywidualne wydawane są wyłącznie przez Ministra Finansów. W uzasadnieniu tym możemy przeczytać: Zasada państwa prawnego wymaga, aby normy prawne, nakładające na obywateli obowiązki podatkowe, były na tyle jasne i zrozumiałe, by ciężar podatkowy stał się możliwy do przewidzenia. Tego wymagają zasady pewności prawa, bezpieczeństwa prawnego oraz zaufania do państwa i stanowionego w nim prawa, wyprowadzone z zasady państwa prawnego. Prawo urzeczywistniane jest w procesie stosowania, który decyduje w ostatecznym efekcie o jego miejscu i roli w życiu społecznym. Stosowanie prawa to przede wszystkim określanie konsekwencji prawnych ustalonego stanu faktycznego – wiązanie stanu faktycznego z odpowiednią normą prawną. Stabilne prawo podatkowe jest jednym z istotnych elementów prowadzenia działalności gospodarczej, umożliwia bowiem planowanie działań przedsiębiorcy oraz w znacznym stopniu determinuje podejmowane przez niego decyzje. Stabilność prawa podatkowego zapewnia nie tylko stanowienie jasnych i przejrzystych przepisów, ale też ich jednolite interpretowanie przez organy podatkowe”. 

Niestety, wygląda na to, że znowu wszystko skończyło się na górnolotnych zapowiedziach.

Medialna bajka

Piątek, 8 20 lutego08

Dawno, dawno temu, za górami i lasami żył sobie świątobliwy piekarz, który rozdawał chleb ubogim. Jego działalność była na tyle dobrze oceniana, że został nawet uhonorowany tytułem „Sponsor Roku 2004”. Idylla nie trwała jednak długo. Spokój piekarza zburzyli wyjątkowo wredni i paskudni pracownicy aparatu skarbowego, którzy zaczęli twierdzić, że jest on winny fiskusowi ponad dwieście tysięcy złotych. Ta samotna walka dobrego piekarza ze złym fiskusem szybko stała się tematem wyjątkowo medialnym. Jeszcze w toku postępowania podatkowego ówczesny premier Kazimierz Marcinkiewicz obiecał swoją interwencję w tej sprawie. Nawet już po niekorzystnym dla piekarza wyroku WSA swoja pomoc zaoferował poseł Janusz Palikot. I w ten sposób trwa w najlepsze publiczne opowiadanie społeczeństwu bajki jakoby jedynym i wyłącznym grzechem wspaniałego piekarza było nieodprowadzenie podatku VAT od pieczywa przekazywanego za darmo na rzecz osób potrzebujących. I tak oto powstaje mit krwiożerczej skarbówki, która swymi absurdalnymi działaniami doprowadziła kolejnego przedsiębiorcę do upadłości.

Tymczasem z materiałów zgromadzonych w toku kontroli wynika, że rzeczywistość w opisywanej sprawie wyglądała zupełnie inaczej niż przedstawiają to media. Najlepiej widać to na podstawie materiałów opublikowanych na stronie internetowej Ministerstwa Finansów  (przepisy zezwalają w pewnych wypadkach na ujawnienie tego typu informacji). Lektura tych materiałów pokazuje, że:

  1. kontrola rozpoczęła się w 2005 roku, po uprzednim dwukrotnym ukaraniu piekarza mandatem karnym za pomijanie kasy fiskalnej w trakcie działalności handlowej (pomijając kasę fiskalną unika się ewidencjonowania sprzedaży a w rezultacie zmniejsza się swój podatek),
  2. W całym 2003 roku podatnik zaewidencjonował łącznie 9 942 transakcje udokumentowane paragonem fiskalnym, co daje średnio 32,9 transakcje dziennie. Oznaczałoby to, że piekarnię odwiedzało dziennie 32-33 klientów. Mając te wyniki na uwadze skarbówka postanowiła porównać obroty z początku 2003 roku z obrotami z początku 2005 roku. Wyniki są bardzo ciekawe. Otóż w styczniu 2005r – jeszcze przed rozpoczęciem kontroli – ujęta w ewidencji sprzedaż miesięczna wynosiła 2 264,82 zł (średni utarg dzienny to 90,60 zł, średnio 38,9 paragonów dziennie). W kwietniu 2005r (gdy trwała już kontrola skarbowa) ujęta w ewidencji sprzedaż systematycznie zaczęła wzrastać: obrót miesięczny wyniósł 3 973,06 zł (średni utarg dzienny to 152,81 zł,  średnio 63,3 paragony dziennie). W maju 2005 r. (kiedy kontrolujący skoncentrowali się na badaniu prawidłowość ewidencjonowania obrotu przy pomocy kasy fiskalnej) nastąpił dalszy zdecydowany wzrost sprzedaży detalicznej. Uzyskany obrót miesięczny brutto wyniósł 15 157,49 zł (średnia utarg dzienny to 631,60 zł, średnio 264 paragonów dziennie). Można więc powiedzieć, że w toku kontroli nastąpił wprost cudowny wzrost obrotów piekarni 😉
  3. Z przeprowadzonej analizy (porównania wielkości zaewidencjonowanej sprzedaży i zakupionych surowców) wynika, że piekarnia faktycznie realizowała wyższą produkcję pieczywa, niż wykazana została w ewidencji sprzedaży za ten okres. Kontrolowany piekarz argumentował, że niesprzedane pieczywo – zamiast niszczyć lub wyrzucać – przekazywał w formie darowizny na rzecz instytucji charytatywnych. Warto jednak zauważyć, że na 15 organizacji, do których kontrolerzy wystosowali zapytanie, jedynie 5 potwierdziło, że kontrolowany przekazywał im nieodpłatnie pieczywo. Jednocześnie żadna z nich nie przedstawiła dokumentacji dotyczącej otrzymanych darowizn.
  4. Warto również wskazać, że z tytułu nieuiszczonego podatku VAT zaległość podatkowa piekarza wynosiła „zaledwie” 45 tysięcy złotych. Główna część zaległości (około 200 tysięcy złotych) wynika zaś z zaniżania przez piekarza podatku dochodowego. Głównym problemem w sprawie nie był więc – jak to podnoszono w mediach – niezapłacony VAT od darowizn na cele charytatywne lecz zwyczajne zaniżanie przez piekarza swoich dochodów w celu zmniejszenia należności podatkowych. 

Cała ta sprawa – z jurydycznego punktu widzenia – nie jest w ogóle warta wzmianki. Jest to po prostu kolejna sprawa, w której pojawiają się okoliczności charakterystyczne dla tzw. szarej strefy. Warto zresztą zauważyć, że sprawa będzie miała ciąg dalszy gdyż piekarz już zapowiedział wniesienie skargi kasacyjnej do NSA. W całej tej historii istotne jest coś innego: totalna dezinformacja serwowana nam całymi miesiącami przez media. Przecież do czasu wyroku sądu administracyjnego ten piekarz był przedstawiony niemal jako bohater, czołowy polski dobroczyńca, który padł po zaciekłym boju stoczonym z wyjątkowo paskudnym i wrednym przeciwnikiem jakim są pracownicy skarbówki. Jego jedynym błędem miało być nieuiszczanie podatku VAT od przekazywanych darowzin. Tymczasem ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika coś zupełnie innego. Po pierwsze, zaległy VAT to w tej sprawie to tak naprawdę „pikuś”. Po drugie, jest co najmniej wątpliwe czy jakiekolwiek darowizny miały w ogóle miejsce. Jest więc dla mnie czymś niezrozumiałym, że w sprawę zaangażował się sam premier, który obiecał interwencję (na marginesie: sądząc po wyroku WSA – coś słabo interweniował). A już totalnie niezrozumiałe jest działanie posła Palikota, który obecnie – najwyraźniej bez znajomości szczegółów sprawy – podejmuje się zebrać pieniądze należne fiskusowi a nawet jest gotów wyłożyć je z własnej kieszeni. Czy naprawdę poseł powinien się angażować w udzielanie pomocy temu konkretnemu podatnikowi?

Pewność

Czwartek, 10 20 stycznia08

No dobrze, po małym muzycznym rozluźnieniu czas wrócić do twardej rzeczywistości. Można nawet powiedzieć, że jest to rzeczywistość bardzo twarda gdyż podatkowa. W języku angielskim funkcjonuje powiedzenie, że nic nie jest pewne z wyjątkiem śmierci  i podatków (nothing is certain but death and taxes).

Ciekawe efekty daje próba porówniania tego przysłowia z polską rzeczywistością. Rozważmy następujący przykład. Zgodnie z ustawą z 27 maja 2004r o funduszach inwestycyjnych (Dz. U. 2004r, Nr 146, poz. 1546) do funduszu inwestycyjnego zamkniętego można wnosić gotówkę, papiery wartościowe lub udziały w spółkach z o.o. Pouczająco wygląda przeanalizowanie wypowiedzi organów podatkowcyh na temat skutków podatkowych wniesienia papierów wartościowych lub udziałów w spółce z o.o. do funduszu inwestycyjnego. W swoich interpretacjach organy podatkowe prezentują w zasadzie jednolity pogląd, w myśl którego omawiana wpłata do funduszu nie wywołuje skutków podatkowych, tj. nie wiąże się z obowiązkiem zapłacenia podatku. Powyższy tok rozumowania potwierdzają zwłaszcza:
a) postanowienie Naczelnika Urzędu Skarbowego Warszawa-Ursynów z 30 października 2006r (1438/DF2/415-171/276/06/AZ),
b) postanowienie Naczelnika Urzędu Skarbowego w Pruszkowie z 09 marca 2007r, (1421/BF/415-93/GJ/06),
c) postanowienie Naczelnika Urzędu Skarbowego w Biłgoraju z 19 kwietnia 2007r (PD/415-4/07),
d) postanowienie Naczelnika Pierwszego Urzędu Skarbowego w Krakowie z 31 lipca 2007r, (PD/415-18/07),
e) postanowienie Naczelnika Urzędu Skarbowego w Białobrzegach z 17 września 2007r, (1402ND/005-9-EP/2007),
We wszystkich powyższych interpretacjach wskazuje się, iż u nabywcy certyfikatów inwestycyjnych dochód do opodatkowania powstanie dopiero w momencie sprzedaży certyfikatów inwestycyjnych.

Czyli pozornie z punktu widzenia podatnika wszystko wygląda pięknie. Ale niestety tylko pozornie. Otóż na stronie Internetowej Ministra Finansów opublikowano niedawno interpretację z 05 października 2007r wydaną w imieniu Ministra Finansów przez Dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie (IPPB2/415-21/07-2/AZ). Interpretacja ta wyraża pogląd całkowicie odmienny od poglądów zawartych w przywołanych powyżej postanowieniach naczelników urzędów skarbowych. W ocenie Ministra przychód z odpłatnego zbycia papierów wartościowych lub udziałów w spółce z o.o. powstaje już w momencie przeniesienia ich własności na nabywcę – niezależnie od daty otrzymania faktycznej zapłaty. Mając powyższe na uwadze Minister Finansów wskazał, iż wniesienie papierów wartościowych (lub udziałów  spółce z o.o.) do funduszu inwestycyjnego jest równoznaczne z ich odpłatnym zbyciem. Następuje bowiem przeniesienie ich własności na fundusz, a wnoszący otrzymuje certyfikaty inwestycyjne określonej wartości. W rezultacie wartość otrzymanych certyfikatów inwestycyjnych, odpowiadającą wartości wnoszonych papierów wartościowych, stanowi zatem dla celów podatkowych przychód, który podlega opodatkowaniu.

I teraz najlepsze: pomiedzy wydaniem postanowienia przez Naczelnika Urzędu Skarbowego w Białobrzegach a wydaniem interpretacji przez Ministra Finansów nie doszło do żadnej zmiany przepisów. Ani ustawa o funduszach inwestycyjnych ani ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych nie uległa zmianie. Ponadto Minister w swojej interpretacji pomija całkowitym milczeniem wcześniejsze interpretacje wydane przez urzędy skarbowe. Logika zatem nakazuje przyjąć, że możliwe są dwa rozwiązania:
1. naczelnicy urzędów skarbowych byli w błędzie. W efekcie podatnicy, którzy zastosowali się do ich interpretacji niesłusznie uniknęli zapłacenia podatku. Jeśli zaś weźmie się pod uwagę fakt, że zastosowanie się przez podatnika do interpretacji nie może mu szkodzić, wówczas należy uznać, że Skarb Państwa bezpowrotnie stracił możliwość uzyskania podatku od tych podatników. Tym samym naczelnicy urzędów skarbowych doprowadzili do uszczuplenia należności Skarbu Państwa.
2. Minister Finansów jest w błędzie. W rezultacie podatnik mógłby zapłacić podatek, którego w ogóle nie ma obowiązku płacić. Ponadto okazałoby się, że kadra w urzędach skarbowych posiada lepsze przygotowanie merytoryczne niż urzędnicy zatrudnieni w organach wyższego stopnia.
I tak się zastanawiam, które z tych rozwiązań jest lepsze? Bo moim zdaniem oba są fatalne. I już tylko na marginesie można zapytać: jak opisywana sprawa ma się do zasady równości wobec prawa? Przecież podatnicy we wszystkich tych sprawach znajdowali się w identycznej sytuacji a mimo to zostali potraktowani odmiennie.

Powyższy przykład – a podobnych spraw można wskazać wiele – pokazuje, że stopien niejasności ustaw podatkowych osiągnął już poziom krytyczny. Okazuje się, że nawet urzędnicy skarbowi nie są pewni skutków prawnych, które wynikają z konkretnych norm ustawy podatkowej. Co oczywiście nie zwalnia podatnika z obowiązku skrupulatnego przestrzegania przepisów bo przecież „nieznajomość prawa szkodzi” (ignorantia iuris nocet). Należy jednak pamiętać, że Rzymianie tworząc tę paremię nie widzieli polskich ustaw podatkowych.