Archive for the ‘transport drogowy’ Category

Kontrola ITD w przedsiębiorstwie

środa, 24 Wrzesień 2008

Zgodnie z art. 92 ustawy o transporcie drogowym wykonujący przewóz drogowy lub inne czynności związane z tym przewozem, naruszający obowiązki lub warunki wynikające z przepisów podlega karze pieniężnej w wysokości od 50 złotych do 15.000 złotych. Jednocześnie przepis ten zastrzega, że suma kar pieniężnych nałożonych podczas jednej kontroli nie może przekroczyć kwoty:

  1. 15 000 złotych – w odniesieniu do kontroli drogowej;
  2. 30 000 złotych – w odniesieniu do kontroli w przedsiębiorstwie.

I właśnie zakresu odpowiedzialności w przypadku kontroli w przedsiębiorstwie dotyczy wyrok WSA w Warszawie z 10 lipca 2008r (VI SA/Wa 719/08 uzasadnienie dostępne tutaj). Na uwagę zasługują trzy kwestie poruszone w wyroku. Po pierwsze, WSA wskazuje, że ograniczenie wysokości kary do kwoty 30.000 złotych nie dotyczy poszczególnych kar na zasadzie „po trochę z każdej kary”, ale sumy kar pieniężnych nałożonych podczas jednej kontroli przedsiębiorstwa. Oznacza to, że w ocenie WSA w decyzji należy wymierzyć jedną karę za poszczególne naruszenia – a jeśli suma kar za poszczególne naruszenia przekracza górną granicę kary (30 tys. zł) należy obniżyć sumę kar (ale nie poszczególne kary) do górnego limitu. Trzeba stwierdzić, iż art. 92 tego zagadnienia  jednoznacznie nie rozstrzyga. Przepis wskazuje jedynie ile ma wynosić maksymalna suma kar natomiast mechanizm dochodzenia do tej maksymalnej sumy kar nie został uregulowany

Po drugie, WSA stwierdza, że wypełnienie dyspozycji art. 92 ustawy o transporcie drogowym „następuje w wypadku wykonywania przewozu drogowego lub innych czynności związanych z przewozem z naruszeniem określonych obowiązków lub warunków, wynikających z wymienionych w nim ustaw. Chodzi tu o jeden czyn (podjęte działanie) podmiotu wykonującego przewóz drogowy, sprzeczny z prawem, którego konsekwencją jest nałożenie kary pieniężnej”. Naprawdę nie jest dla mnie jasne czy sformułowanie to oznacza, że jeden czyn stanowi każde z poszczególnych naruszeń przepisów czy też jeden czyn stanowią wszystkie naruszenia łącznie stwierdzone podczas kontroli w przedsiębiorstwie. W mojej ocenie pogląd drugi – jeśli faktycznie został wyartykułowany – nie ma oparcia w przepisach.

Po trzecie, WSA jednoznacznie wskazał, że kwestie dotyczące wszystkich naruszeń stwierdzonych podczas kontroli w przedsiębiorstwie muszą być rozstrzygane w jednym postępowaniu. W myśl opisywanego orzeczenia niezależnie od liczby stwierdzonych naruszeń przepisów będzie to zawsze jedna sprawa administracyjna załatwiana jedną decyzją administracyjną określającą karę pieniężną, na którą będą się składać kary za poszczególne naruszenia. Za przyjęciem takiej wykładni omawianego przepisu przemawia – zdaniem WSA – treść art. 92 ust. 2 ustawy o transporcie drogowym, który ogranicza sumę kar pieniężnych nakładanych podczas jednej kontroli. Zważywszy, że ustawodawca nie przewidział żadnego trybu ustalania „łącznej kary pieniężnej”, to przy założeniu wielości spraw administracyjnych załatwianych odrębnymi decyzjami przestrzeganie zakazu przekroczenia określonej w art. 92 ust. 2 sumy kar pieniężnych (30 tys. zł) byłoby w praktyce niemożliwe. A zatem: konieczne jest prowadzenie tylko jednego postępowania aby możliwe było skorzystanie z dobrodziejstwa ograniczenia sumy kar do kwoty 30 tys. złotych (w przypadku wydawania odrębnych decyzji dotyczących poszczególnych naruszeń suma kar mogłaby przekroczyć tę kwotę).

Na marginesie tego orzeczenia zaczynam się zastanawiać jaki jest w ogóle sens istnienia tego górnego limitu nakładanych kar. Po pierwsze, w wyroku z 31 marca 2008r (SK 75/06) Trybunał Konstytucyjny zauważył, że kara pieniężna statuowana w art. 92 ustawy o transporcie drogowym nie stanowi odpłaty za popełniony czyn, lecz ma charakter środka przymusu służącego zapewnieniu realizacji wykonawczo-zarządzających zadań administracji agregowanych przez pojęcie interesu publicznego. Celem tego przepisu jest zapewnienie wykonywania transportu w sposób gwarantujący bezpieczeństwo na drogach, ochronę życia i zdrowia ludzkiego. Stanowi on zatem przejaw interwencjonizmu państwowego w sferę, która została uznana przez ustawodawcę za szczególnie istotną. Mając to na uwadze należy się zastanowić czy rzeczywiście kwota 30 tysięcy złotych jest wystarczająca do osiągnięcia założonych przez ustawodawcę celów. Po drugie, warto zauważyć, że dozwolone jest przeprowadzanie następujących po sobie kontroli drogowych, z których każda dotyczyć będzie tego samego przewoźnika i kończyć się będzie nałożeniem kary w maksymalnej wysokości. Z tego punktu widzenia ciekawie wygląda uzasadnienie tej sprawy (na razie wstrzymano wykonanie zaskarżonych decyzji): „pełnomocnik skarżącej wskazał, że na skarżącą spółkę wielokrotnie w ciągu krótkiego okresu nałożono decyzjami administracyjnymi kary pieniężne w wysokości 15.000 zł. Decyzje te zostały wydane w zbliżonych stanach faktycznych, za jednakowe naruszenia przepisów ustawy o transporcie drogowym, zaś łączna wysokość nałożonych kar wynosi 190.500 zł.”

Reklamy

Karta opłaty

czwartek, 4 Wrzesień 2008

W myśl obowiązujących przepisów podmioty wykonujące na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przewóz drogowy zobowiązane są do uiszczania opłaty za przejazd pojazdu samochodowego po drogach krajowych (art. 42 ustawy o transporcie drogowym). Uiszczenie opłaty następuje poprzez nabycie tzw. karty opłaty. Karta opłaty składa się z dwóch części: winiety samoprzylepnej naklejanej na szybę i odcinka kontrolnego.
I teraz ciekawostka – Inspekcja Transportu Drogowego próbowała forsować pogląd, zgodnie z którym nieprawidłowe wypełnienie karty opłaty umożliwia jednoczesne nałożenie na przewoźnika dwóch kar : za wykonywanie przewozu drogowego z nieprawidłowo wypełnioną kartą opłaty (1.000 zł) oraz za wykonywanie przewozu z naruszeniem obowiązku wyposażenia kierowcy w odpowiednie dokumenty (500 zł). Przyjęcie tego poglądu prowadziłoby zatem wprost do sytuacji, w której przewoźnik jest karany dwa razy za jeden czyn.
Na szczęście sąd administracyjny nie podzielił poglądu Inspekcji i stwierdził. że „w ocenie Sądu, w stanie faktycznym niniejszej sprawy, gdy organ ustalił, że przewóz drogowy wykonywany był z nieprawidłowo wypełnioną karta opłaty za przejazd po drogach krajowych brak było podstaw do jednoczesnego zakwalifikowania tego stanu faktycznego jako wykonywanie przewozu na potrzeby własne z naruszeniem obowiązku wyposażenia kierowcy w odpowiednie dokumenty z uwagi na brak właściwego odcinka kontrolnego do winiety samoprzylepnej (…). Karta opłaty, w świetle przepisów (…), stanowi bowiem jeden dokument, który składa się z dwóch części. Skoro więc organ ustalił, że kierowca okazał ten dokument (kartę opłaty) nieprawidłowo wypełnioną, nie mógł w oparciu o ten sam stan faktyczny stwierdzić jednocześnie, że kierowca nie został wyposażony w ten dokument” (wyrok WSA w Warszawie z 17 lipca 2008r, VI SA/Wa 723/08).

Licencja w spółce cywilnej

Niedziela, 10 Sierpień 2008

Postanowieniem z 15 maja 2008r (II GSK 84/08) NSA postanowił przedstawić do rozstrzygnięcia składowi siedmiu sędziów NSA następujące zagadnienie prawne budzące poważne wątpliwości:

Czy w spółce cywilnej, w której tylko jeden ze wspólników posiada licencję na wykonywanie transportu drogowego świadczenie tych usług przez inną osobę niż licencjobiorca nie oznacza odstępowania licencji osobom trzecim albo przeniesienia uprawnień z niej wynikających na osobę trzecią w rozumieniu art. 13 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o transporcie drogowym (Dz. U. z 2007 r. Nr 125, poz. 874 ze zm.)?

Sprawa ma duże znaczenie praktyczne gdyż wiele przedsiębiorstw transportowych jest prowadzonych właśnie w formie spółki cywilnej zaś kara za prowadzenie działalności przewozowej bez stosownej licencji wynosi 8.000 złotych. Wspólnicy tych spółek nie mają obecnie jasności czy prowadzą działalność legalnie – nie jest bowiem jasne czy dla zatrudnienia kierowcy wystarczające jest posiadanie licencji przez jednego ze wspólników spółki cywilnej czy też konieczne jest posiadanie licencji przez wszystkich wspólników. Problem jest też ciekawy z czysto prawniczego punktu widzenia – do tej pory sądy administracyjne niemal jednogłośnie przyjmowały bowiem, że w obowiązującym stanie prawnym wymaganie licencji na wykonywanie transportu drogowego rzeczy od każdego z przedsiębiorców tworzących spółkę cywilną, mającą za przedmiot swojej działalności transport drogowy rzeczy nie ma umocowania w przepisach prawa (zestawienie tych wyroków zawiera uzasadnienie opisywanego postanowienia NSA). Omawiane postanowienie NSA może zatem doprowadzić do zmiany linii orzeczniczej.

W mojej ocenie wątpliwości NSA są uzasadnione gdyż dotychczasowe rozstrzygnięcia sądów administracyjnych  – korzystne dla wspólników spółek cywilnych – nie miały dostatecznego oparcia w przepisach. Brzmienie art. 13 ustawy o transporcie drogowym jest dość jednoznaczne: za wyjątkiem wypadków wskazanych w ustawie licencji nie można odstępować osobom trzecim ani przenosić uprawnień z niej wynikających na osobę trzecią. Oznacza to, moim zdaniem, że przedmiotem wkładu do spółki cywilnej nie mogą być uprawnienia wynikające z licencji na wykonywanie transportu drogowego. Tym samym uznać należy, że w spółce cywilnej nie jest dopuszczalne wykonywanie transportu przez zatrudnionego tam kierowcę na podstawie licencji posiadanej przez jednego tylko wspólnika. Wspólnicy (przedsiębiorcy) mogą więc zlecić kierowcy lub innej osobie działającej na ich rzecz jako wspólników wykonywanie licencjonowanego transportu drogowego, jeżeli sami takie uprawnienia (licencje) posiadają. Wspólnik nie może zatem w ramach spółki (choć tak przyjął NSA w wyroku z 24 lipca 2007r, I OSK 1137/06) występować jako samodzielny podmiot i we własnym imieniu zatrudnić pracownika, który wykonywałby licencjonowaną działalność na jego rzecz, bądź na rzecz wspólników.

W efekcie opisywanego postanowienia WSA w Warszawie zawiesza obecnie postępowania dotyczące tego zagadnienia (przykład tutaj). Postępowania zostaną podjęte po wydaniu orzeczenia przez powiększony skład NSA.

Odpowiedzialność przewoźnika

sobota, 29 Marzec 2008

 .

W poniedziałek Trybunał Konstytucyjny rozpozna skargę konstytucyjną, w której spółka stawia zarzut niekonstytucyjności art. 92 ustawy o transporcie drogowym. W myśl tego przepisu „kto wykonuje przewóz drogowy lub inne czynności związane z tym przewozem, naruszając obowiązki lub warunki wynikające z przepisów (…) podlega karze pieniężnej”. Z krótkiego opisu sprawy zawartego na stronie internetowej TK można wnioskować, że uzasadnienie skargi opiera się na dwóch zarzutach:

  1. spółka twierdzi, że zgodnie z przepisami ustawy o transporcie drogowym, kara pieniężna za nie okazanie wymaganych przez prawo dokumentów może być nałożona jedynie na kontrolowanego, tj. załogę pojazdu – nie zaś na samą spółkę. W ocenie spółki zatem art. 92 ustawy o transporcie drogowym narusza art. 42 Konstytucji gdyż prowadzi do zanegowania zasady, zgodnie z którą odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia,
  2.  spółka wskazuje, że przewoźnik drogowy nie ma żadnych prawnych ani faktycznych możliwości uniknięcia odpowiedzialności administracyjno-karnej w sytuacji, gdy kierujący pojazdem stanowiącym własność przewoźnika, nie okaże dokumentów w które został przez niego wyposażony. Jest to sprzeczne z konstytucyjną zasadą demokratycznego państwa prawnego, w szczególności ochroną praw osób prawnych.

Wydaje się, że argumenty z pkt. 1 nie mają większych szans na powodzenie. Dzieje się ponieważ zgodnie z ustawą o transporcie drogowym przewoźnikiem jest przedsiębiorca uprawniony do wykonywania działalności gospodarczej w zakresie transportu drogowego (art. 4 pkt. 15) zaś samo prowadzenie tej działalności wymaga uzyskania przez przedsiębiorcę stosownej licencji (art. 5). Przepisy przesądzają zatem, iż transport drogowy jest wykonywany przez przedsiębiorcę (np. spółkę), który może zatrudniać – na podstawie różnego rodzaju umów – osoby, którymi będzie się posługiwał przy prowadzeniu działalności. Taki tez sposób rozumowania prezentuje orzecznictwo. Przykładowo w wyroku z 19 kwietnia 2007r NSA stwierdził, że użycie w art. 92 ustawy o transporcie drogowym zaimka „kto” nie oznacza, że ponoszącym odpowiedzialność za naruszenie obowiązujących przepisów może być kierowca wykonujący faktycznie czynność przewozu. Zatem art. 92 wprowadza odpowiedzialność podmiotu wykonującego przewóz drogowy w rozumieniu ustawy, a nie osoby wykonującej czynności techniczne w postaci kierowania pojazdem samochodowym.

Dużo ciekawiej wygląda natomiast sprawa zarzutów o których mowa w pkt. 2, tj. dotyczących zakresu odpowiedzialności przewoźnika. Spółka całkiem zasadnie wskazuje, że przewoźnik może obecnie ponosić odpowiedzialność za każde naruszenie przepisów, nawet jeśli to naruszenie jest wynikiem ewidentnych zaniedbań samego pracownika, którym pracodawca nie mógł zapobiec. Ujmując rzecz skrajnie można stwierdzić, że przewoźnik będzie ponosił odpowiedzialność nawet wówczas gdy pracownik umyślnie nie okaże podczas kontroli stosownych dokumentów – mimo, że został w nie wyposażony. Jednocześnie warto przypomnieć, że Trybunał Konstytucyjny miał już możliwość wypowiedzenia się na temat sankcji administracyjnych. Z dotychczasowych orzeczeń wynika, że:

a) „w odniesieniu do kary administracyjnej dla jej wymierzenia musi (…) wystąpić subiektywny element zawinienia. Podmiot, który nie dopełnia obowiązku administracyjnego, musi więc mieć możliwość obrony i wykazywania, że niedopełnienie obowiązku jest następstwem okoliczności, za które nie ponosi odpowiedzialności” (orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 01 marca 1994r, U. 7/93),

b) „obiektywna koncepcja odpowiedzialności cywilnej (także administracyjnej), przypominająca anglosaską koncepcję strict liability, nie jest odpowiedzialnością absolutną, tzn., że naruszający przepisy może zwolnić się od odpowiedzialności, jeżeli wykaże, że uczynił wszystko, czego można było od niego rozsądnie wymagać, aby do naruszenia przepisów nie dopuścić” (wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 04 lipca 2002r, P. 12/2001). 

Wydaje się więc, że istnieje szansa, że drugi z zarzutów skargi konstytucyjnej może „chwycić”. Ale zbytnio bym na to nie liczył. Aż się bowiem prosi aby w uzasadnieniu orzeczenia stwierdzającego zgodność zaskarżonego przepisu z konstytucją odwołać się do orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich 10 lipca 1990r (C-326/88, uzasadnienie tutaj). W orzeczeniu tym wskazano zaś, że dopuszczalne jest karanie przedsiębiorcy za naruszenia popełnione przez jego pracownika (kierowcę) – nawet jeśli pracodawcy nie można w tym przypadku przypisać winy, tj. umyślnego działania (intentional wrongful act) bądź niedbalstwa (negligence).