Archive for the ‘zasada dwuinstancyjności’ Category

Zasada dwuinstancyjności – c.d.

poniedziałek, 29 Wrzesień 2008

 

Jak już kiedyś pisałem (szczegóły tutaj) Lew Rywin wniósł skargę konstytucyjną dotyczącą zgodności z konstytucją art. 437 § 2 k.p.k. Przepis ten brzmi następująco: „jeżeli pozwalają na to zebrane dowody, sąd odwoławczy zmienia zaskarżone orzeczenie, orzekając odmiennie co do istoty, lub uchyla je i umarza postępowanie; w innych wypadkach uchyla orzeczenie i przekazuje sprawę sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania; przepis art. 397 stosuje się odpowiednio”.

 

Obecnie, po pewnych zawirowaniach proceduralnych, postępowanie przed TK zostało zakończone. Postanowieniem z 11 czerwca 2008r (SK 48/07) Trybunał umorzył to postępowanie ze względu na niedopuszczalność wydania w tej sprawie wyroku. W mojej ocenie poglądy wyrażone w tym orzeczeniu zasługują na kilka zdań omówienia. Trybunał wskazał, iż podczas analizowania opisywanej skargi konstytucyjnej pojawiła się potrzeba dokonania merytorycznej oceny, czy dopuszczenie zmiany zaskarżonego orzeczenia poprzez orzeczenie przez sąd odwoławczy odmiennie co do istoty sprawy, w szczególności w sytuacji przyjęcia odmiennych ustaleń faktycznych na podstawie dowodów przeprowadzonych przez sąd pierwszej instancji, nie powoduje ograniczenia prawa do kontroli instancyjnej. Badając to zagadnienie Trybunał zaakcentował dwie sprawy. Po pierwsze, procedura karna wyklucza zarówno dopuszczalność skazania reformatoryjnym orzeczeniem sądu drugiej instancji tego oskarżonego, który został uniewinniony w pierwszej instancji lub co do którego w pierwszej instancji umorzono lub warunkowo umorzono postępowanie (art. 454 § 1 k.p.k.). Po drugie, wyłączona jest możliwość zaostrzenia kary pozbawienia wolności w sytuacji zmiany ustaleń faktycznych przyjętych za podstawę zaskarżonego wyroku (art. 454 § 2 k.p.k.). Orzeczenie reformatoryjne przy zmienionych ustaleniach faktycznych może zatem polegać na korekcie orzeczenia pierwszoinstancyjnego na korzyść oskarżonego oraz także na jego niekorzyść; w tym ostatnim wypadku korekta orzeczenia pierwszoinstancyjnego jest możliwa wyłącznie w inny sposób aniżeli przez orzeczenie surowszej kary pozbawienia wolności. Stwierdzenia te doprowadziły TK do wniosku, że ograniczenia zawarte w art. 454 k.p.k. pozostawiają sądowi odwoławczemu pewne pole możliwości orzekania na niekorzyść oskarżonego pomimo zmienionych ustaleń faktycznych. Sąd odwoławczy może w szczególności zaostrzyć karę inną aniżeli pozbawienia wolności oraz orzec bądź zaostrzyć środek karny.

 

I teraz dochodzimy do sedna problemu, tj. powodu umorzenia postępowania w tej konkretnej sprawie. W tej kwestii TK wskazał, co następuje: „zaskarżony art. 437 § 2 k.p.k. w zakresie, w jakim nie powoduje pogorszenia sytuacji oskarżonego, nie prowadzi jednak do naruszenia konstytucyjnie gwarantowanego prawa podmiotowego. (…) w sprawie dotyczącej skarżącego reformatoryjny wyrok wydany na podstawie zmienionych ustaleń faktycznych „co do istoty” w oparciu o dowody przeprowadzone przez sąd pierwszoinstancyjny nie zaostrzył kary wymierzonej oskarżonemu w pierwszej instancji. W rozpatrywanej sprawie nie są zatem spełnione przesłanki, od których art. 79 ust. 1 Konstytucji uzależnia skuteczne zainicjowanie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym w trybie skargi konstytucyjnej. W świetle powyższego postępowanie w niniejszej sprawie ulega umorzeniu.

 

Takie sformułowanie – w mojej ocenie – prowadzi do wniosku, że najprawdopodobniej dopuszczalne byłoby wniesienie skargi konstytucyjnej dotyczącej art. 437 § 2 k.p.k. w zakresie, w jakim powoduje on pogorszenia sytuacji oskarżonego (np. poprzez orzeczenie surowszej kary innej jednak niż kara pozbawienia wolności). Rozumowanie to dodatkowo wzmacnia uzasadnienie zdania odrębnego sędzi Ewy Łętowskiej do opisywanego orzeczenia. W uzasadnieniu tego zdania odrębnego wskazuje się bowiem, iż zarzut skarżącego dotyczący niekonstytucyjności art. 437 § 2 k.p.k.  byłby trafny tylko przy założeniu, że orzekanie reformatoryjne przez sąd drugiej instancji, w warunkach art. 437 § 2 k.p.k. dopuszcza orzekanie na niekorzyść oskarżonego. Tymczasem z art. 437 § 2 k.p.k. to nie wynika. Przeciwnie, zarysowana tam opcja (orzeczenie reformatoryjne albo kasatoryjne), umożliwia interpretację, iż orzeczenie reformatoryjne przez sąd drugiej instancji jest ograniczone tylko do wypadków nie pogarszających sytuacji oskarżonego. Natomiast gdy rysuje się możliwość rekwalifikacji czynu, pogarszającej sytuację oskarżonego, wtedy sąd orzeka kasatoryjnie”.

Reklamy

Dwuinstancyjność

środa, 2 Styczeń 2008

Media poinformowały niedawno , że Lew Rywin – za pośrednictwem swoich pełnomocników – wniósł skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego. W ocenie jednego z pełnomocników procesowych: „nasz klient został skazany przez sąd apelacyjny na podstawie zupełnie innej kwalifikacji, niż przez sąd pierwszej instancji. Jego zdaniem, w ten sposób Rywin został pozbawiony jednej instancji odwoławczej”.

Szybki rzut oka na stronę internetową Trybunału Konstytucyjnego pokazuje, że taka skarga konstytucyjna istotnie została wniesiona. Nadana jej została sygnatura SK 48/07. Skarga dotyczy zaś zbadania „zgodności art. 437 § 2 w związku z art. 523 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 roku – Kodeks postępowania karnego z art. 45 ust. 1 w związku z art. 77 ust. 2 w związku z art. 78 w związku z art. 176 ust. 1, rt. 42 ust. 2 w związku z art. 32 ust. 1 w związku z art. 2, art. 45 ust. 1 w związku z art. 42 ust. 2 w związku z art. 2 w związku zart. 7 Konstytucji RP.”

Abstrahując całkowicie od realiów powyższej sprawy warto poświęcić chwilę zasadzie dwuinstancyjności postępowania w postępowaniu karnym. Podstawowe znaczenie mają w tym zakresie dwa przepisy:

art. 437 kodeksu postępowania karnego:

§ 1 § 1. Po rozpoznaniu środka odwoławczego sąd orzeka o utrzymaniu w mocy, zmianie lub uchyleniu zaskarżonego orzeczenia w całości lub w części. Dotyczy to odpowiednio rozpoznania środka odwoławczego od uzasadnienia orzeczenia.

§ 2. Jeżeli pozwalają na to zebrane dowody, sąd odwoławczy zmienia zaskarżone orzeczenie, orzekając odmiennie co do istoty, lub uchyla je i umarza postępowanie; w innych wypadkach uchyla orzeczenie i przekazuje sprawę sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania; przepis art. 397 stosuje się odpowiednio.

art. 176 konstytucji:

1. Postępowanie sądowe jest co najmniej dwuinstancyjne.

2. Ustrój i właściwość sądów oraz postępowanie przed sądami określają ustawy.

Analiza obu przepisów pozwala stwierdzić, że teoretycznie mogą pojawić się przypadki, w których zastosowanie art. 437 § 2 k.p.k. mogłoby prowadzić do naruszenia konstytucyjnej zasady dwuinstancyjności postępowania. Problem ten został dostrzeżony w orzecznictwie Sądu Najwyższego już dość dawno. Z najnowszych wypowiedzi SN warto przywołać zwłaszcza wyrok z 01 lutego 2007r (II KK 375/2006), w którym zaakcentowano, iż:

jakkolwiek bezdyskusyjne pozostaje w świetle art. 437 § 2 k.p.k. prawo sądu odwoławczego do odmiennego orzeczenia co do istoty, to jednak nie oznacza to wyeliminowania obowiązującej w polskim procesie karnym zasady bezpośredniości. Odmienna zatem ocena przeprowadzonych przez sąd pierwszej instancji dowodów w postępowaniu odwoławczym może być dokonana tylko w warunkach, gdy dowody te są w swej treści kategoryczne i jednoznaczne, a ich ocena przeprowadzona przez sąd a quo jest skutkiem błędu, zazwyczaj ewidentnego, w rozumowaniu. Odmiennego orzekania co do istoty, zwłaszcza radykalnego, dokonywać więc należy w fazie postępowania drugoinstancyjnego z ostrożnością, tym bardziej, że w wyniku takiego reformatoryjnego rozstrzygnięcia doznaje ograniczenia gwarantowane konstytucyjnie prawo strony procesu do kontroli instancyjnej (art. 176 ust. 1 Konstytucji RP)”.

Powyższe orzeczenie stanowi zatem potwierdzenie obowiązywania utrwalonej w doktrynie oraz orzecznictwie zasady, zgodnie z którą instancja odwoławcza powinna z prawa do orzekania reformatoryjnego korzystać z najdalej idącą wstrzemięźliwością. Z bogatego orzecznictwa w tym zakresie warto wskazać przede wszystkim na: wyrok Sądu Najwyższego z 5 września 2002r, II KK 102/2002 oraz wyrok Sądu Najwyższego z 5 listopada 2002r, III KKN 167/2000).

Argumenty przemawiające za istnieniem możliwości zmiany orzeczenia pierwszej instancji w trybie art. 437 § 2 k.p.k. są znane od dawna. Sąd odwoławczy jest w pełni uprawniony do zmiany ustaleń faktycznych w sytuacji, gdy ustalenia sądu pierwszej instancji są tak jaskrawo wadliwe, że ich zmiana jest wręcz konieczna dla prawidłowego osądu rozpoznawanej sprawy. Byłoby pozbawione racjonalności w takim układzie procesowym ograniczanie uprawnienia sądu odwoławczego tylko do uchylenia zaskarżonego orzeczenia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania w postępowaniu pierwszo instancyjnym (postanowienie Sądu Najwyższego z 10 marca 2003r, III KKN 26/2001). W takim wypadku ograniczanie się sądu apelacyjnego wyłącznie do uchylenia wyroku kolidowałoby z zasadą szybkości postępowania (art. 2 § 1 pkt. 4 k.p.k.).

Jednocześnie w orzecznictwie akcentuje się, że sąd drugiej instancji stosując art. 437 §2 k.p.k. winien w sposób precyzyjny i logiczny wskazać, dlaczego ocena dowodu musi (a nie tylko może) być inna (wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 11 października 2004r, II AKa 243/2004). Innymi słowy: jeśli sąd ad quem orzeczenie zmieniające wydał, to jego uzasadnienie powinno odpowiadać zarówno wymogom art. 457 § 3 k.p.k., jak i art. 424 § 1 k.p.k. (wyrok Sądu Najwyższego z 1 lutego 2007r, II KK 375/2006). Oznacza to konieczność starannego i wyczerpującego wyjaśnienia przez sąd apelacyjny motywów swojego działania.

Oczywiście Sąd Najwyższy rozpoznając kasację Lwa Rywina miał pełną świadomość obowiązującej wykładni art. 437 § 2 k.p.k. W uzasadnieniu orzeczenia znaleźć można następujące stwierdzenia: „bezsporne jest to, że w niniejszej sprawie doszło do zmiany kwalifikacji prawnej czynu” (…) „Wyjątkiem jest sytuacja, w której sąd odwoławczy orzeka w sprawie merytorycznie odmiennie od sądu pierwszej instancji, w szczególności w wyniku dokonania odmiennej oceny dowodów” (postanowienie Sądu Najwyższego z 20 października 2005r, II KK 184/2005). Wydaje się więc, iż SN nie dopatrzył się nieprawidłowości w działaniu sądu apelacyjnego w tej konkretnej sprawie.

Oczywiście trudno jest spekulować jakie będzie orzeczenie TK w przywołanej na wstępie sprawie, zwłaszcza jeśli ma się do dyspozycji jedynie wyrok SN (tj. bez znajomości orzeczeń sądów pierwszej oraz drugiej instancji). Należy jednak pamiętać o następujących kwestiach:

1. W orzecznictwie sądowym wyraźnie akcentuje się konieczność traktowania art. 437 § 2 k.p.k. jako wyjątku, który powinien być stosowany z dużą wstrzemięźliwością. Nadużywanie tej instytucji może bowiem doprowadzić do sytuacji, w której oskarżony zostanie niejako pozbawiony drugiej instancji – zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę obecny kształt kasacji w ujęciu k.p.k.

2. Istnieją mocne argumenty przemawiające za utrzymaniem istniejącego obecnie stanu prawnego (ekonomika postępowania).

3. Błędne zastosowanie art. 437 § 2 k.p.k. może w konkretnej sprawie doprowadzić do zanegowania prawa oskarżonego do kontroli instancyjnej orzeczenia. W mojej ocenie tego typu jednostkowe błędy w stosowaniu przepisu (tj. zastosowanie go w sposób sprzeczny z utrwalonym orzecznictwem i poglądami doktryny) nie mogą jednak uzasadniać uznania przepisu za niekonstytucyjny. Orzeczenie o niekonstytucyjności przepisu nie może być narzędziem mającym na celu korygowanie pojedynczych wadliwych rozstrzygnięć. Warto odnotować postanowienie TK, w którym – umarzając postępowania z powodu niedopuszczalność wydania orzeczenia – Trybunał wskazał, iż „wątpliwości pytającego sądu wiążą się nie tyle z treścią powołanego przepisu, co z błędną praktyką jego stosowania” (postanowienie Trybunału Konstytucyjnego z 6 lutego 2007r, P. 33/2006). I to jest właśnie sedno problemu: błędna praktyka stosowania przepisu w pojedynczych sprawach nie może skutkować orzeczeniem o jego niekonstytucyjności – zwłaszcza gdy główny nurt orzecznictwa stosuje dany przepis w sposób zgodny z konstytucją.